wtorek, 10 grudnia 2013

pytające terminy - rozdział XIX

- Przyjadę po ciebie za pół godziny. – Harry powiedział mi, kiedy podrzucił mnie pod mój dom - Spakuj się, powiedz rodzicom jakąś historyjkę i odejdź o trzy domy, będę tam czekał.
Skinęłam, uśmiech na mojej twarzy. Pocałowałam policzek Harry’ego i wyszłam z jego samochodu, po czum przeszłam po moim długim podjeździe. Obserwowałam, jak odjeżdża w kierunku swojego domu, aby zabrać swoje rzeczy.
Nie mogłam uwierzyć, że zgodziłam się na jego propozycję. Traciłam rozum. Weszłam do domu i znalazłam moją matkę, ojca i ich współpracowników, którzy siedzieli w salonie.
- Ah, Scarlet. Jesteś w domu. – moja matka powiedziała, wstając.
- Była ze Sierrą. – skłamałam, uśmiechając się do wszystkich w pomieszczeniu - Praca charytatywna.
Moja matka rozpromieniała dumnie. To był rzadki uśmiech. Nie istniał, kiedy w pobliżu nie było nikogo innego.-
- Zostajesz na noc? – mój ojciec zapytał, kiedy nalał sobie kolejną szklankę whiskey i napełnił szklanki partnerów.
- Właściwie to chciałam zostać u Sierry na kilka dni. – odpowiedziałam. Moi rodzice skinęli, ale moja matka uniosła brwi, kiedy dodałam - Jest załamana. I dlatego pomyślałam, że z nią zostanę.
- Cóż, Sierra jest jak rodzina. Myślę, że powinnaś iść. – mój ojciec powiedział, uśmiechając się do mnie. Skinęłam. Ich akceptacja Sierry była najzwyczajniej jedyną rzeczą, która trzymała mnie i moich rodziców w zdrowych stosunkach. Aprobowali ją, bo była bogata, z North Side i miała dobrą reputację.
Była wszystkim, czy nie był Harry.
Kiedy weszłam po długich schodach do mojego pokoju, złapałam telefon i zadzwoniłam do Sierry.
- Pogodziliście się. – powiedziała, kiedy odebrała. Zaśmiałam się cicho.
- Skąd wiesz? – zapytałam. Praktycznie słyszałam, jak przewraca oczami.
- Bo jesteś tak nim zakręcona, że nie możesz powiedzieć nie. – zaśmiała się. Pokręciłam głową na tą myśl - Si, wyjeżdżamy. Zamiera mnie stąd na kilka dni.
- Jasna cholera.
- Wiem. – buchnęłam - A tak w ogóle to moi rodzice myślą, że będę u ciebie.
-Okej. – Sierra zgodziła się - Scar…
- Co?
- Zamieszasz pozwolić mu się rozdziewiczyć na tej wycieczce?
Zamarłam w moim pokoju. Byłam w połowie pakowania, moja torba była otwarta, a ja wrzucałam do niej ubrania.
- Tak myślę. – powiedziałam powoli - Chcę tego.
- Wow. – Sierra odpowiedziała - Jestem naprawdę szczęśliwa z twojego powodu, Scar. Nie widziałam cię tak szczęśliwej od jakiegoś czasu.
- Kocham go.
- On jest w tobie zakochany.
- Mam nadzieję. – powiedziałam szczerze - Był bardzo podekscytowany tą wycieczką.
- Jestem pewna, że był. – Sierra parsknęła. Przewróciłam oczami.
- Nie dlatego, że przypuszczał, że będziemy uprawiać seks. – powiedziałam sucho - Już zostawałam u niego w domu, jeśli pamiętasz.
- Właściwie, pamiętam całkiem dobrze. – Sierra zaśmiała się. Fuknęłam.
- Jesteś straszą suką, a ja muszę się spakować. Więc do widzenia. – powiedziałam. Sierra zaśmiała się na moje słowa.
- Pa moja mała buntowniczko. Nie zapomnij się zabezpieczyć, kiedy bę-
Rozłączyłam się, zanim mogłam usłyszeć ostatnie kilka słów jej zdania. Kiedy skończyłam się pakować, złapałam wszystkie moje niezbędne rzeczy i wrzuciłam jej do torebki.
Czy Harry i ja będziemy uprawiać seks?
Byłam niedoświadczona. Nigdy wcześniej nie robiłam nic takiego. Wszystkie doświadczenia, jakie posiadałam, pochodziły od Harry’ego. A Harry był więcej niż doświadczony. Można to powiedzieć po sposobie, w jaki ruszają się jego ręce, nawet po sposobie, w jaki całował.
Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że Harry będzie za piec minut. Zbiegłam po schodach do wielkiego salonu.
- Cóż, będę za kilka dni. – powiedziałam uśmiechając się do nieznajomych i moich rodziców, który siedzieli na sowitych, skórzanych kanapach. Mój tata skinął, posyłając mi uśmiech, a moja matka obserwowała mój strój.
- Twój pasek gryzie się z butami. – powiedziała tak cicho, żeby klienci mojego ojca nic nie słyszeli.
Zmusiłam się, aby nie przestać się uśmiechać i zignorować ten komentarz. Po wszystkim, miałam przed sobą prawie tydzień, w trakcie którego nikt nie będzie mnie osiągał.
- Pa mamo i tato. – powiedziałam i odwróciłam się. Szybko się pożegnali, ale nie było tam żadnego ‘będę tęsknić’ czy ‘kocham cię’.
Tylko gładkie, profesjonalne ‘do widzenia’.

~~

-Harry. – zaśmiałam się, kiedy w końcu oderwał swoje usta od moich - Jeśli będziesz mnie całował na każdych światłach, nigdy nie dotrzemy do domku.
Harry uśmiechnął się do mnie, chwytając moją dłoń i łącząc nasze palce.
- Kocham cię. – zabrzęczał, patrząc na mnie oczami pełnymi uczuć.
- Kocham cię. – odpowiedziałam. Wyszczerzył się, jego czerwone policzki się uniosły.
- Nigdy mi się nie znudzi słuchanie tego zdania. – powiedział pod nosem. Westchnęłam treściwie, dłoń w dłoń z moim chłopakiem, kiedy oparłam moją dłoń o szybę.
Obserwowałam mijane przez nas drzewa i plaże, a Harry po cicho nucił piosenkę, która leciała w radiu.
Chciałam, żeby czas się zatrzymał. Właśnie tu i teraz było idealnie. Cisza miedzy nami była wygodna, a my kontynuowaliśmy naszą drogę.
- Jak daleko stąd jest to miejsce? – zapytałam.
Harry wzruszył ramionami, jego zielone oczy szybko na mnie zerknęły.
- Jeszcze około godziny. Jest tak daleko, że nikt nie będzie nas tam znał. – uśmiechnął się. Skinęłam. To było to, czego potrzebowaliśmy. Nie będziemy musieli martwić się o oceniające spojrzenia.
Około dwadzieścia minut później Harry przestał cicho śpiewać razem z radiem i spojrzał na deskę rozdzielczą.
- Ah, kurwa. – wymamrotał niskim głosem - Musimy zatankować.
- Na znaku było napisane, że stacja jest milę stąd. – odpowiedziałam. Harry skinął, a ja wskazałam mu kierunek do najbliższej stacji paliw. Prosto ją znaleźliśmy, a Harry na nią zjechał.
- Pójdę zapłacić. – powiedział, schylając się i całując mnie w policzek - Nigdzie nie idź.
- Spróbuję nie. – odpowiedziałam z fałszywą skromnością, na co się uśmiechnął. Zamknął drzwi, a ja obserwowałam, jak wchodzi do budynku, a wszystkie oczy padały na niego. Trudno było nie patrzeć na Harry’ego.
Usłyszałam wibrujący odgłos z miejsca na kubek w jego samochodzie. Zignorowałam go, ale wydawało się, że dzwonił wciąż i wciąż. Westchnęła i sięgnęłam tam, znalazłam telefon Harry’ego, który leżał pod paczką papierosów.
Odebrałam, żeby wibrowanie się skończyło. Sms od Zayna natychmiastowo się pojawił, nie musiałam w niego wchodzić.
„Zostały ci dwa tygodnie.”
Zostały dwa tygodnie? Zastanawiałam się na głos. Co to znaczyło? Dwa tygodnie do czego?
Odłożyłam telefon na miejsce i obserwowałam jak Harry wraca do samochodu. Otworzył drzwi i wsiadł uśmiechając się do mnie.
 -Zayn do ciebie napisał. – powiedziałam wskazując na telefon - Niechcący otworzyłam smsa, kiedy próbowałam zrobić coś, żeby komórka przestała dzwonić.
- Oh, to nic takiego. – Harry zaśmiał się, kiedy sięgnął po telefon i odblokował go. Obserwowałam, jak naciska ekran, a jego oczy czytają widomość.
Wydawał się, jakby kolor twarzy Harry’ego bladł. Usunął smsa i odpalił samochód.
- Wszystko w porządku? – zapytałam, obserwując go. Harry skinął. Wtedy odkaszlnął i spojrzał na mnie, mały uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Tak, jest ok. On tylko mówił o naszym projekcie. Zostały na niego dwa tygodnie. – Harry odpowiedział. To miało sens.
Kilka minut później ręka Harry’ego opuściła moją, sięgnęła po papierosa i zapaliła go.
Jedna z jego dłoni była na kierownicy, druga trzymała fajkę i wkładała ja do jego czerwonych ust. Jego włosy kręciły się na końcach, z resztą tak jak zawsze. Miał na sobie białą koszulkę w serek i ciemne dżinsy. Jego tatuaże były widoczne spod cienkiej koszulki, na co chciałam przejechać po wzorach palcami.
Spojrzałam na papierosa w jego dłoni, a Harry popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Co? – zapytał. Spojrzałam za okno na drzewa, które mijaliśmy.
- Nic. – odpowiedziałam.
- Jeśli masz coś do powiedzenia na temat mojego palenia, powiedz to teraz.
- Nie muszę nic mówić.  -odpowiedziałam - Wiesz, co o tym myślę.
Harry mocno się zaciągnął, wydmuchując dym z jego wydętych warg. Jak on sprawiał, że wszystko wyglądało tak seksownie i dobrze?
- Jeśli tak bardzo ci to przeszkadza, przestanę. – odpowiedział. Spojrzał na mnie, jego zielone oczy wypełniła intensywność.
Pozostałam cicho, patrząc przez okno. Harry westchnął, wyrzucają papierosa za okno i chwytając moja dłoń.
- Czemu tak bardzo tego nienawidzisz? – zapytał cicho. Zgryzłam wargę i wzruszyłam ramionami, a moje niebieskie oczy spojrzały na niego.
- Po pierwsze, to cię zabija. Więc czemu miałabym chcieć patrzeć jak chłopak, którego kocham robi sobie krzywdę? – cień uśmiechu pojawił się na ustach Harry’ego, kiedy powiedziałam słowo ‘kocham’.
- I – zaczęłam - Kiedy cię całuję, czuję tylko papierosy. Nie chcę tego czuć.
- Chcesz czuć mnie. – Harry oznajmił, mały uśmiech pojawił się na jego ustach, kiedy spojrzał na mnie ciemnymi oczami. Zaśmiałam się cicho i skinęłam.
- Smakujesz lepiej niż papierosy, wierz lub nie. – uśmiechnęłam się. Zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle. Harry złożył na moich ustach głęboki pocałunek.
- Przestanę. – wyszeptał - Przestanę dla ciebie. Obiecuję.
Kilka sekund później Harry skręcił z drogi.
- Jesteśmy na miejscu. – powiedział nisko, wyłączając muzykę i patrząc na mnie - Jesteś głodna czy chcesz iść po prostu do domku?
- Chodźmy do domku! – powiedziałam podekscytowana. Bardzo chciałam zobaczyć, gdzie zostaniemy przez ten tydzień. Harry zaśmiał się i skinął. Słońce zachodziło i zaczynało się robić bardzo ciemno.
- To tu. – Harry uśmiechnął się, kiedy skręcił na podjazd do domku przyzwoitego rozmiaru. Nie zadawałam żadnych pytań, jak za to zapłacił lub jak go zdobył.  Tak naprawdę to mnie to nie obchodziło.
- Wow. – powiedziałam, kiedy wyszłam z samochodu. Harry złapał nasze walizki i zaniósł je do frontowych drzwi drewnianego domu. Wyjął klucz i otworzył drzwi, wrzucając wielkie walizki do środka.
Chciałam wejść do środka, ale Harry zatrzymał mnie, pochylając się i wziął mnie na ręce.
- Harry. – zaśmiałam się. Uśmiechnął się, ukazując swoje dołeczki, kiedy przeszliśmy przez drzwi.
- To jest kuchnia. – powiedział, kiedy szliśmy przez ładnie umeblowany dom - Salon. – spojrzałam na wielkie kanapy i telewizor - A to jadalnia.
Wtedy Harry bez wahania wniósł mnie po schodach. Góra nie była tak duża jak dół. Była tam sypialnia i wielka łazienka oraz małe miejsce do siedzenia.
- A to – Harry wszedł do wielkiej sypialni z jednym łóżkiem na tyle pomieszczenia - Jest nasz pokój.
- Kocham go. – uśmiechnęłam się, kiedy Harry upuścił mnie na łóżko - Kocham całe to miejsce. Jest tak prywatnie i spokojnie.
Harry uśmiechnął się, delikatnie całując mój nos.
- Na tyle jest jezioro. Możemy iść popływać… – Harry uniósł brwi, wodząc po mojej ręce.
- Nie zabrałam stroju. – odpowiedziałam. Oczy Harry’ego pociemniały delikatnie, a jego polec powędrował do mojego dekoltu.
- Nie miałbym nic przeciwko temu, żebyś założyła… – spojrzał na mnie - Nic.
- Myślę, że właściwie powinnam coś mieć. – uśmiechnęłam się i wstałam - Spotkamy się na tyle.
Harry westchnął, przewracając oczami, kiedy wstałam. Obserwowałam, jak zdejmuje koszulkę, jego tatuaże pojawiły się na czystej białej skórze. Rzucił ją na podłogę.
Jego ciemnozielone oczy utrzymywał ze mną kontakt, kiedy zdejmował buty i skarpetki. Ponownie wstał, rozpinając spodnie i ściągając je, zostawiając go w samych bokserkach.
- Nie ociągaj się. – jego chrypliwy głos zabrzmiał, kiedy odwrócił się i wyszedł. Zajęczałam głośno z seksualnej frustracji. Chciałam tylko zerwać z Harry’ego pozostałe ubrania.
Westchnęłam głośno, kiedy zdjęłam koszulkę i spodnie. Była tylko w czarnym koronkowym staniku i pasujących majtkach. Przeczesałam włosy ręką i pozwoliłam im spływać mi po plecach.
Zeszłam po małych schodach do tylnych drzwi. Zobaczyłam Harry’ego, który stał na krawędzi czystej wody jeziora. Sięgała mu do kostek. Jego kręcone, ciemne włosy były widoczne od tyłu.
Podeszłam go cicho od tyłu, próbując nie wydawać żadnych dźwięków. Kiedy byłam pół metra za nim, wyciągnęłam ręce, by popchnąć Harry’ego do wody, ale kiedy tylko moje dłonie się wysunęły, Harry odwrócił się i złapał je.
- Niezła próba aniołku. – zaśmiał się chrypliwie, kiedy mnie do siebie pociągnął. Zapiszczałam, kiedy zimna woda dotknęła moich kostek.
- Nie jesteś tak przebiegła jak myślisz. – dociął mi, przyciągając mnie nawet bliżej.
- Popracuję nad tym. – odpowiedziałam, pochylając się i składając pocałunek na jego wydatnych ustach. Odsunęłam się i popatrzyłam na czystą wodę.
Harry gwałcił mnie wzrokiem, kiedy patrzył na moje ubranie. A raczej jego brak.
- Cóż, nie jesteś naga. – Harry powiedział, liżąc usta - Ale na pewno to krok bliżej.
- Trzymaj oczy przy sobie. – odpowiedziałam, kiedy zrobiłam krok i wskoczyłam do jeziora. Zapiszczałam, kiedy zimna woda dotknęła moją gołą skórę.
Następna rzecz, jaką pamiętam to ręce, które oplotły moją talię i pociągnęły mnie nad wodę.
Oplotłam nogami pas Harry’ego, pochylając głowę do wgłębienia w jego szyi.
Słońce kompletnie zaszło, jedyne światło w ciemności pochodziło z domku oddalonego o kilka metrów.
Poczułam jak Harry składa pocałunki na moich ramionach i szyi. Jego ręka wędrowała po moich plecach i spoczęła na moim ramieniu, przyciągając mnie do niego.
Odwróciłam się, umiejscawiając swoje usta na jego. Jego język natychmiastowo znalazł się w moich ustach, dotykając mojego. Zajęczałam cicho, kiedy Harry pociągnął moje nogi do swojego pasa, jego dłonie delikatnie ściskały mój tył.
Moje dłonie natychmiastowo powędrowały do głowy Harry’ego, przeczesując jego mokre delikatne loki. Moje włosy ciekły po moich plecach, wciąż czułam na nich dotyk Harry’ego.
Odsunęłam się i pocałowałam policzek Harry’ego.
- Robi się późno. – Harry wymamrotał w moją szyje - Powinniśmy się wysuszyć i iść do środka.
Skinęłam. Byłam zmęczona. To był naprawdę długi dzień.
Harry ponownie wziął mnie na ręce, wynosząc mnie z jeziora w moim przemokniętym staniku i majtkach.
Podszedł do drzwi i wprowadził nas do ciepłego domu.
- Idź się ubrać, będę za minutę. – Harry wymamrotał. Skinęłam i weszłam po schodach, próbując ignorować fakt, że Harry był przede mną praktycznie nagi z mokrymi bokserkami i kropelkami wody ściekającymi po jego tatuażach.
Poszłam na górę i założyłam spodnie dresowe i bokserkę. Usiadłam na łóżku i wzięłam mój telefon, pisząc do Sierry.
Harry wszedł, posyłając mi uśmiech i trzymając telefon przy uchu.
- Tak? – obserwowałam,  jak Harry wszedł do łazienki i przebrał się w pidżamy. Wyszedł chwilę później, wciąż trzymając telefon przy uchu, ubrany tylko w spodnie dresowe i bez koszulki.
Jego włosy były wciąż wilgotne i wyglądał gorąco jak zwykle. Cienki srebrny łańcuszek wisiał na jego szyi.
Wciąż rozmawiał prze telefon. Po chwili Harry wydawał się być zirytowany i zły.
- Kurwa, wiem Zayn. – wyburczał do telefonu. Rozmawiał z Zaynem. Prawdopodobnie jak zwykle był dupkiem.
Harry rozłączył się i rzucił telefon na kanapę po drugiej stronie pokoju, westchnął masując oczy.
- Wszystko w porządku z Zaynem? – zapytałam, unosząc brwi. Harry spojrzał na mnie, jakby zapomniał, że tu byłam. Jego twarz się zrelaksowała, a on skinął, uśmiechając się.
- Tak. On po prostu uh, wiedz, wywiera na mnie presję z tym cholernym projektem. – Harry zaśmiał się.
Myślałam przez minutę, kiedy Harry wszedł do łóżka i pod kołdrę, przyciągając mnie do siebie i wyłączając lampkę.
- Zayn powiedział, że ma być gotowy na za dwa tygodnie, prawda? – zapytałam powoli. Harry skinął.
- Tak, dwa tygodnie. Nie myślmy o tym. Mamy wycieczkę sami, bez nikogo innego, a szczególnie nie z Zaynem. – Harry pocałował mnie w usta i przyciągnął mnie bliżej siebie.
- Branoc. Kocham cię. – wyszeptał chrypliwie.
- Też cię kocham. – powiedziałam bezwiednie, bo mój rozum gdzie indziej.
Czemu Zayn, ‘zły chłopiec’ dręczy Harry’ego o projekt? Mam wrażenie, że Zayn nie przejmuję się szkolnymi projektami.
Ale było inne pytanie, które pojawiło się w mojej głowie i sprawiało, że czułam się niepewnie.
Harry powiedział, że projekt ma być gotowy za dwa tygodnie. Ale jak mógł być wyznaczony na za dwa tygodnie, jeśli przerwa na Święto Dziękczynienia zaczyna się za mniej niż tydzień i pół.
_______________________
tłumaczone przez: @nancy_thewizard


jeju jaki słodki rozdział:((( wy się módlcie żeby było okej, bo scarlet chyba będzie grzebać w tej sprawie więc nie będzie ciekawie + do końca tej części opowiadania jest jakoś 5 rozdziałów także nie wiem czy będzie tak kolorowo haha

kto jutro pisze drugą część testów? jak wam dzisiejsze poszły? :> ja napisałam, nie było źle haha
powodzenia każdemu jutro i pojutrze<3

jesteście ziomkami, powiem wam, dobiliście do 102 komentarzy woah

90 komentarzy - rozdział XX lalalalal<3 wierzę w was  



oki to papapa x


@nancy_thewizard & @creepses

sobota, 7 grudnia 2013

wyjedź ze mną - rozdział XVIII

Wstawanie we wtorek było okropne. Musiałam nałożyć kilogram makijażu, żebym wyglądała przynajmniej jak człowiek. Moje oczy były spuchnięte od płaczu, a moje policzki były nabrzmiałe. Prawie nie spałam.
Zeszłam po schodach, moja mama spojrzałam na mój strój i prosto powiedziała.
- Podoba mi się koszulka. Nienawidzę spodni.
Jakoś zdołałam nie otwierać ust. Tak bardzo chciałam udawać chorą. Chciałam zapomnieć, że nawet miałam iść do szkoły. Nie chciałam stawiać czoła Harry’emu, ale szczęśliwie dla mnie, nie było go tam.
Po zjedzeniu lunchu z Leą, poszłam do szkolnej łazienki. Musiałam zostać na chwilę sama. Nieustanne paplanie na korytarzach to czasami za wiele.
Spojrzałam w lustro. Moje oczy miały różowe obwódki, prawie jakbym była nawalona. Ale było zupełnie inaczej. Nie czułam się lekka, szczęśliwa i bez zmartwień. Czułam się ciężko, żałośnie i w depresji.
- Słyszałam, że jeśli patrzysz na swoje odbicie wystarczająco długo, wyskoczy z ciebie diabeł. – powiedział głos za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Brittany.
Zaśmiałam się, w moim głosie nie było humoru, kiedy przejechałam po niej wzrokiem. Miała na sobie malutką spódniczkę, która nie pozostawiała wiele do wyobrażenia i krótką koszulkę, która ledwo zasłaniała jej klatkę piersiową.
- Tylko się wyłączałam  – odpowiedziałam.
- Mm – wymamrotała, kiedy podeszła i stanęła obok mnie - To dziwne widzieć cię bez Harry’ego przy twoim boku. Wszystko w porządku? Czy to już wasz koniec?
Wspomnienie Harry’ego natychmiastowo mnie wkurzyło. Odwróciłam się, by na nią spojrzeć.
- To nie twój interes. – uśmiechnęłam się do jej sztucznie opalonej twarzy. „Ale dzięki, że tak bardzo interesujesz się moim związkiem.”
Brittany zaśmiała się i przewróciła oczami.
- Tylko mówię, Harry nie jest typem, który zostaje w pobliżu na długo. Sprawi, że pomyślisz, że cię lubi i wtedy zostawi cię. – odpowiedziała. Słyszałam jad w jej głosie.
- Czy to zrobił z tobą? – zapytałam, unosząc brwi.
- Wszystko między mną a Harrym było czysto fizyczne. – zachichotała.
- Naprawdę? Nie wydajesz się typem, który poszedłby na przyjaciół z korzyściami... – powiedziałam sarkastycznie. Spojrzała na mnie i zrobiła kilka kroków w moim kierunku.
- Trzymaj swojego chłopaka przy sobie, księżniczko. – powiedziała, uśmiechając się - Nie chciałabyś, żeby ktoś go… ukradł.
- Jestem pewna, że bym mnie nie zdradził. Plus, powiedział mi, że skończył pieprzyć dziwki. – powiedziałam, omijając Brittany, której opadła szczęka.
Poszłam na moją ostatnią lekcję tego dnia, czyli na chemię. Było dziwnie bez Harry’ego siedzącego obok mnie. Był obok mnie bez przerwy. Jeśli jego ręka nie była na mojej tali, to trzymała moja rękę lub bawiła się kosmykiem moich włosów.
Tęskniłam za jego nieustannym dotykiem. Tęskniłam za nim.
- Gdzie jest twój partner, panno Thorne? – nasza nauczycielka zapytała, kiedy przeszła obok mojej ławki. Posłałam jej mały uśmiech.
- Chory.
- Dobrze, skoro pan Styles jest chory, możesz dziś pracować z inną grupą. Może Alec? Jego partnerka też jest chora! – powiedziała.
Zaburczałam w duchu, kiedy spojrzałam na Aleca. Jego oczy spotkały moje natychmiastowo, jakby już ma mnie patrzył.
Dzisiejszy dzień robi się coraz lepszy.
Zostałam na swoim miejscu, patrząc ślepo na ścianę. Słuchałam, jak krzesło obok mnie się odsunęło, a Alec usiadł na nim. Od razu poczułam jego zapach.
- Scarlet. – moje imię opuściło jego usta niskim, głębokim głosem.
Spojrzałam na niego leniwie. Ale nie widziałam Aleca, którego znałam. Nie widziałam mojego przyjaciela, ale faceta, któremu zaczynałam ufać.
I widziałam ojca dziecka siostry Harry’ego.
- Ty robisz swoje, ja swoje. – powiedziałam chłodnym głosem, kiedy spojrzałam na zadania z chemii, które leżały przede mną.
- Dlaczego, żebyś mogła unikać rozmawiania ze mną jeszcze bardziej? – Alec zapytał, pochylając się do mnie.
- Odsuń się ode mnie. – wymamrotałam. Jego faliste brązowe włosy i niebieskie oczy sprawiały, że naprawdę chciałam z nim porozmawiać. Tęskniłam za nim jako moim przyjacielem.
Alec westchnął głośno, przejeżdżając dłonią po twarzy i irytacji.
- Jaki do cholery masz problem Scarlet? Wiem, że jesteś zła za to, że cię pocałowałem, kiedy byłaś pijana kilka tygodni temu. I rozumiem, że jesteś z Harrym. Ale cholera, uniewinnij mnie za to, że mi się podobasz. – wyrzucił.
- Tu nie chodzi o ten cholerny pocałunek. – rzuciłam do niego, patrząc mu prosto w oczy.
- Więc o co? Harry każe ci się trzymać ode mnie z daleka? – zapytał.
- On nie każe mi niczego robić.
- Naprawdę? On jest znany z kontrolowania i bycia silnym. – Alec odpowiedział, śmiejąc się sucho. Delikatnie zesztywniałam. W moich myślach pojawiła się ręka Harry’ego zmierzająca w moim kierunku.
- Tak. – zaśmiałam się. Nawet po tym, jak Harry to zrobił, wciąż się o niego martwiłam - Ale przynajmniej wiem, że gdyby mnie zapłodnił, nie wysłałby mnie na ulicę.
Ogień w oczach Aleca się rozpalił, a on patrzył na mnie intensywnie. Jego uścisk na ołówku był tak silny, że przyrzekam, słyszałam jak pęka.
- Więc o to chodzi? – Alec zapytał. Przełknął ślinę, przejeżdżając dłonią po włosach.
- Tak, może trochę mi przeszkadzało, że pocałowałeś mnie po tym, jak to zrobiłeś. Zostawiłeś niewinną dziewczynę, której na tobie zależało, na ulicy z nienarodzonym dzieckiem. Alec, co do cholery jest z tobą nie tak?
- Byłem młody! – Alec powiedział głośno, kilkoro uczniów spojrzało na nas. Fuknął i spojrzał na mnie. - Scarlet, miałem szesnaście lat. Nie mogłem być ojcem. Nie wiedziałem, co zrobić. Nie sądzę, że wiedziałem, co robię.
- Cóż, byłeś bez serca. – powiedziałam, odwracając się od niego. Próbował ze mną rozmawiać, ale ja tylko go ignorowałam i robiłam zadania z chemii.
W końcu zadzwonił dzwonek, a ja nie mogłam się stamtąd wydostać wystarczająco szybko.
Po dwóch minutach byłam przy drzwiach wyjściowych, zanim usłyszałam kroki Aleca. Złapał moja talię i odwrócił mnie.
- Scarlet, proszę, posłuchaj mnie. – błagał. Obserwowałam, jak jego oczy wypełniają łzy.
Nie mogłam znieść tej całej dramy. Nie chciałam tego. Chciałam, żeby było łatwo. Nie chciałam, żeby ludzie robili takie duże, straszne błędy.
- Co? – wyszeptałam.
- Nienawidzę się za to. – powiedział, podszedł do mnie, jego ręce były za jego głową, a on zrobił wydech. -Nienawidzę się bardziej i bardziej każdego dnia.
- Kochałeś ją? – zapytałam cicho, patrząc na niego. Jego oczy skanowały moja twarz.
- Nie – powiedział, a ja wiedziałam, że mówił prawdę. Wzdrygnął się lekko - W całkowitej szczerości, czuję więcej do ciebie teraz niż kiedykolwiek czułem do niej.
+ Ale, nie mów mi tego. – błagałam, patrząc na niego szerokimi oczami.
- To prawda. – odpowiedział, kręcąc głową - Nie będę temu zaprzeczał.
- Wiesz, że jestem z Harrym.
- Wiem też, że płakałaś całą noc. – Alec odpowiedział. Moje usta się delikatnie otworzyły. Kiedy pozostałam cicho, kontynuował - Co zrobił tym razem? Zdradził cię?
- Nie twój interes. – odpowiedziałam, odwracając się. Ponownie złapał moja rękę, pociągając mnie do siebie.
W porównaniu do niego byłam mała i słaba. Cicho podniosłam na niego wzrok. Patrzyłam na jego wysokie, dobrze zbudowane ciało. Tak jaku Harry’ego, spod jego koszulki wystawały tatuaże. A na jego rękach były blizny od wszystkich bójek, w których brał udział.
Jego oczy były tak jasne i czyste, a jego twarz była kremowo biała. Jego ciemnoblond włosy układały się na czole. Polizał swoje różowe wargi. Całowałam te wargi. Była pijana i ledwo to pamiętałam, ale… całowałam go.
- Traktowałbym cię wiele lepiej od niego. – Alec powiedział, patrząc na mnie błagającymi oczami - Nie traktuję ludzi jak rzeczy, a zwłaszcza ciebie. Zasługujesz na wiele więcej, Scar.
Uniósł dłoń, zakładając mi kosmyk włosów za ucho. Otworzyłam usta, żeby przemówić, chociaż nie miałam pojęcia, co powiedzieć, kiedy za nami pojawiły się kroki.
- Odchrzań się od Scarlet. – wyburczał głos. Byłam w szoku, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że głos należał do Zayna.
- Tylko rozmawiamy – Alec odpowiedział chłodnym głosem. Moja ręka została wyrwana, a ja odciągnięta od Aleca i popchnięta w ręce Nialla.
- Tak, ta dziewczyna jest życiem mojego najlepszego kumpla. – Louis wyrzucił - Więc trzymaj swoje lepkie rączki przy sobie.
Wszyscy chłopcy stanęli  przede mną, a Alec spojrzał na mnie.
- Więc gdzie on jest teraz? – Alec zapytał, unosząc brwi. Niall trzymał ręce dookoła mnie, popychając mnie za siebie.
- Chłopcy – powiedziałam, patrząc na nich, jakby byli szaleni - Po prostu to zostawcie.
- Przyrzekam pieprzonemu Bogu, Alec, zjeżdżaj mi z oczu, zanim stracę nad sobą panowanie. – Zayn wyburczał.
- Idź wyruchać Brittany albo jakąś inną dziwkę. – Liam wyrzucił - Scarlet jest poza zasięgiem.
Westchnęłam, próbując wyrwać się z uścisku Nialla, ale on tylko przyciskał mnie bardziej do siebie.
- Nie jestem dzieckiem. – powiedziałam, przemawiając - Mogę się obronić.
- Nie wiesz o nim wszystkiego, Scar. – Louis wyjaśnił, patrząc na mnie. Przewróciłam oczami.
- Właściwie, to wiem. Wiem, co zrobił siostrze Harry’ego. Nawet jeśli wy wszyscy i wszyscy inni w tej cholernej szkole myślą, że nie zależy mi na Harrym, naprawdę tak jest. Co zaskakujące, mówi mi różne rzeczy. – powiedziałam sarkastycznie.
- naczy dla mnie więcej niż wy wszyscy myślicie i jestem zmęczona ludźmi, którzy stoją dookoła i czekają aż coś spieprzę. Jeśli naprawdę myśleliście, że zrobiłabym coś z Alecem, to jestem poważnie obrażona.
Wyrwałam się z uścisku Nialla i ominęłam pięciu chłopców.
- Skończyłam z wami wszystkimi. – powiedziałam, kiedy weszłam do samochodu i odjechałam. Westchnęłam. Musiałam pojechać do Sierry.


*Punkt widzenia Harry’ego*

- Harry, chłopcy tu są. – Matt krzyknął przez drzwi mojego pokoju. Odchrząknąłem, kiedy przewróciłem się na moim łóżku.
Moje drzwi się otworzyły, a chłopcy wypełnili pomieszczenie. Położyłem sobie na głowę poduszkę, blokując światło, które pojawił się w moim pokoju, kiedy Liam odsłonił zasłony.
- Wypierdalać. – wyburczałem.
- Haz, co do cholery jest z tobą nie tak? Nie odbierasz telefonu? – Louis zapytał.
Usłyszałem, jak Niall zaśmiał się cicho. Spojrzałem spod poduszki i zobaczyłem, jak wskazuje na mój telefon. Leżał w kawałkach w różnych częściach pokoju po tym, jak rzuciłem go o ścianę po tym, jak Scarlet wyszła wczoraj wieczorem.
Scarlet.
Tylko dźwięk jej imienia powodował u mnie ból w piersi.
- Co się stało stary? – Liam westchnął, siadając na krawędzi łóżka. „Zdradziłeś ją?”
Zaburczałem, rzucając poduszkę w głowę Liama.
- Cholera jasna! – krzyknąłem - Kurwa, nie zdradziłem jej. Czemu to kurwa powiedziałeś?
- Była dziś na parkingu z Aleciem. – Niall powiedział cicho. Poczułem, jak moje serce się kurczy.
- Co robiła? – zapytałem cicho.
- Obejmował ją. – Zayn przemówił. Spojrzałem na niego, wciąż byłem na niego zły - Ona naprawdę wyglądała na zmęczoną. Czekała, aż to się skończy.
- Powiedziałeś jej o twojej siostrze i Alecu. – Liam powiedział cicho. Usiadłem.
- Oczywiście, że jej kurwa powiedziałem. Kocham tą dziewczynę bardziej niż cokolwiek w moim życiu. Powiedziałbym jej wszystko. -krzyknąłem. Wszyscy powodowali, że robiłem się coraz bardziej zły.
- Stary, co się stało? – Niall zapytał.
- Spieprzyłem. Bardzo spieprzyłem. – odpowiedziałem. Potarłem oczy.
- Co zrobiłeś? –Zayn zapytał.
- Nie twój pierdolony interes. – wyrzuciłem - Teraz wypieprzaj z mojego domu, zanim cię zabiję. Nie chcę widzieć żadnego z was. Chcę zobaczyć Scarlet.
- Haz-
- Wynocha! – krzyknąłem - Wynocha! – skoczyłem, wypychając ich z mojego pokoju na korytarz, zatrzaskując za nimi drzwi tak mocno, że poczułem jak trzęsie się cały dom.
Westchnąłem, kiedy osunąłem się po ścianie, moje głowa w moich dłoniach. Potrzebowałem jej teraz. Potrzebowałem jej.


- Próbował cię uderzyć? – Sierra zapytała bezdechu, kiedy siedziałam w jej samochodzie. Byłyśmy na jej podjeździe.
- Zatrzymał się kilka centymetrów od mojej twarzy. – powiedziałam, trzymając swoje palce - Był kilka sekund od uderzenia mnie.
- Bo pisałaś z innymi facetami? – zapytała. Skinęłam.
- Napisałam do Drew! – wyjaśniłam. Sierra westchnęła.
- Znasz Drew od piaskownicy. Jest dla ciebie jak brat!”
- Wiem – powiedziałam, kręcąc głową - To był tylko sms o kawale. I wtedy usunął smsy od Charliego i mojego kuzyna. Byłam wściekła.
- On musi kurwa wyluzować. – Sierra zaśmiała się, kręcąc głową.
Skinęłam cicho. Tęskniłam za nim. Bardzo za nim tęskniłam.
- Czy to koniec? – zastanawiałam się na głos.
Wiesz, Scarlet, nigdy ci tego nie mówiłam, bo wiem, że masz własną opinię o Harrym i nie chcesz słuchać innych, ale…
- Ale? – zapytałam.
- Słyszałam historie o Harrym. Okropne. Był zły. Od zawsze miał do czynienia z narkotykami. Praktycznie jest w gangu odkąd skończył pięć lat.
- Co mówisz? – zapytałam Sierry. Przeczesała dłonią swoje brązowe włosy.
- Mówię, że wydaje mi się, że on próbuje się dla ciebie zmienić. Jakby naprawdę próbował -  Pozostałam cicho - Widziałam go na balu charytatywnym. Widać było, że nie czuł się komfortowo i trzymał wszystko razem. Pozwolił ci zatańczyć z Woodsem, na miłość Boską! Myślisz, że to było dla niego łatwe?
- Nie. – pokręciłam głową.
- Zabijało go patrzenie na to, jak Woods cię dotykał. Ale nic nie zrobił. Pozwolił mu. Bo chciał, żebyś była szczęśliwa.
- Przez ciebie czuje się jak najgorsza dziewczyna. – westchnęłam. Pokręciła głową.
- Tego nie powiedziałam.
- Więc co próbujesz powiedzieć?
- Mówię, że może nie powinnaś skupiać się na fakcie, że Harry niemal cię uderzył, ale na fakcie, że tego nie zrobił. Powstrzymał się.
Poczułam, jak mój telefon wibruje i spojrzałam na niego. Dostałam smsa od nieznanego numeru. Szybko go przeczytałam, wyskakując z samochodu Sierry i wskakując do mojego.
Od: Nieznany Numer
Harry jest w szaleństwie. Wyszedł z domu i cię potrzebuje. Idzie na plażę. Może zrobić coś, czego będzie żałował.
Wiedziałam, że ten sms jest prawdopodobnie od Louis’ego lub któregoś innego chłopca. Wiedziałam też, że powinnam być zła na Harry’ego. Ale wydaje się, że mnie to nie obchodzi.


Piętnaście minut później wyszłam z samochodu, zamykając go, odwracając się w stronę plaży i idąc po plaży. Zdjęłam buty i zobaczyłam tył Harry’ego.
Siedział tyłem do mnie, patrząc na ocean. Jego ręce były na jego udach. Jego włosy unosił wiatr.
Cicho do niego podeszłam. Usiadłam obok niego na delikatnym piasku. Harry zaskoczony odwrócił się do mnie. Nieśmiało na niego spojrzałam.
Jego oczy były kompletnie przekrwione. Jego wargi były suche i popękane. A jego twarz była rozmyta. Wyglądał, jakby nie spał od dwóch dni.
Chciałam chwycić jego twarz, pocałować go i powiedzieć, że wszystko będzie w porządku. Chciałam powiedzieć, jak bardzo mi na nim zależy. Chciałam mu powiedzieć, że wszystko jest dobrze.
- Hej. – wyszeptał, jego głos brzmiał nisko i chrypliwie, jakby dawno nie mówił. Posłałam mu mały uśmiech.
- Hej. – odpowiedziałam. Nienawidziłam czuć się, jakbyśmy byli dla siebie nieznajomymi. Byliśmy wszystkim, ale nie nieznajomymi.
Siedzieliśmy w ciszy przez kilka minut, po prostu na siebie patrząc i zerkając na ocean.
Wstałam, zamierzając  iść i poczuć ocean na moich stopach, ale Harry złapał mój nadgarstek i zatrzymał się.
- Nie idź. – zabłagał, patrząc na mnie szerokimi oczami. Chciałam wytłumaczyć, co chciałam zrobić, ale tylko skinęłam.
Pociągnął mnie w dół, usadzając mnie między swoimi nogami, tak że moje ciało opierało się o niego.
- Przepraszam. – powiedział.
- Wiem.– powiedziałam cicho. Odwróciłam się, by na niego spojrzeć. Patrzył na mnie intensywnie.
- Nigdy bym cię nie skrzywdził. – powiedział. Skinęłam powoli.
- Wiem.
- Zależy mi na tobie tak cholernie mocno – powiedział, jego głos delikatnie się łamał. Obserwowałam, jak zawstydzony spojrzał w dół, jego oczy zaszły łzami. To było więcej niż mogłam znieść.
- Wiem.
Harry westchnął głośno. Odwrócił mnie tak, że siedziałam na nim okrakiem. Powoli uniósł ręce, umieszczając je na mojej twarz. Jego szorstkie palce jeździły po mojej twarzy, mały uśmiech pojawił się na jego ustach, kiedy mnie obserwował.
Wtedy uśmiech zniknął, kiedy jego oczy spojrzały na moje usta. Zgryzłam nerwowo wargę. Harry odpuścił głowę, opierając swoje czoło o moje. Jego oczy spotkały moje.
- Nie zniosę tego, jeśli mnie opuścisz. – powiedział szczerze, samotna łza spłynęła po jego twarzy. Uniosłam jego twarz, moje dłonie trzymały jego policzki.
Pochyliłam się, składając pocałunek na łzie. Ostatnio widziałam zupełnie nową stronę Harry’ego. To była stroną, którą ledwie pokazywał. Łzy? Płacz? To prawie nigdy się nie zdarzało.
- Nigdy na nikim nie zależało mi bardziej niż na tobie. – powiedział - Nie żartowałem, kiedy wczoraj powiedziałem, że dla ciebie zdecydowałbym się na kulkę w głowę. Zrobiłbym to. Nigdy nie pozwoliłby, żeby ktoś lub coś cię zraniło. Chcę, żebyś była szczęśliwa.
Oddychał głęboko, jego oczy wciąż były delikatnie mokre. Kompletnie odeszła, łzy spływały mi po twarzy.
- Spróbuję się poprawić. Obiecuję! Po prostu czasami tracę kontrolę. Nie chcę tego… to się po prostu dzieje.  Ale to nie zmienia tego, jak bardzo mi na tobie zależy. Scarlet, kocham cię.
Patrzyłam na niego, mój mózg nie kompletnie rozumiał, co powiedział.
- Kocham cię. – powtórzył, mały uśmiech pojawił się na jego twarzy. Jego dołeczki były ledwo widoczne - I wiem, że to niemożliwe kochać kogoś takiego jak ja. Jestem głęboko spieprzony. Wiem to. Nie oczekuję, że powiesz mi to samo, ja po prostu musiałem ci to pow-
- Kocham cię. – przerwałam mu.
Harry spojrzał na mnie szerokimi zielonymi oczami. Wyglądał, jakby był zaskoczony.
- Co? – zapytał głupio.
- Słyszałeś mnie.
- Wiem, po prostu chciałem usłyszeć to znowu. – Harry odpowiedział, patrząc na mnie.
- Ja...– złapałam jego dłoń i uniosłam ją do mojego policzka - Cię kocham.
Harry wciąż na mnie patrzył. Nie byłam w stanie powiedzieć, jakie uczucia miał na twarzy, bo wyglądał na zszokowanego, jakby chciał płakać i jakby był szczęśliwy.
Wtedy złamał się i szeroko uśmiechnął, chwytając mnie i podnosząc mnie, kiedy wstał. Trzymał mnie w tali i okręcił mnie w piasku, a ja głośno się zaśmiałam.
- Harry – zaśmiałam się. Zatrzymał się i pochylił się do mnie, przyciskając  swoje usta do moich. Pocałunek był namiętny i niecierpiący zwłoki. Tęskniłam za tymi ustami. Tęskniłam za całym Harrym.
- Wyjedź ze mną. – wyszeptał, patrząc na mnie podekscytowany. Uniosłam brwi i się zaśmiałam.
- Harry, o czym ty mówisz?
- Wyrwijmy się stąd na kilka dni. Możemy wyjechać i zatrzymać się w hotelu czy coś. – powiedział podekscytowany, uśmiechając się.
Część mnie mówiła, żebym była logiczna. Mam szkołę. Moi rodzice by mnie zabili. Harry ma obowiązki. Lista się ciągnęła i ciągnęła.
Ale wtedy… zdałam sobie sprawę, nie obchodził mnie to.
- Naprawdę? – zapytałam.
- Tylko ty i ja, Scar. – Harry wyszczerzył się, dołeczki ozdobiły jego delikatne policzki - Możemy wyjechać na kilka dni. Nikt nie będzie nam przeszkadzał. Będę miał cię tylko dla siebie. Nie musimy się martwić się o całe te gówno.
Spojrzałam za Harry’ego na ludzi, którzy przechodzili po plaży. Wtedy moje oczy spotkały Harry’ego. Obserwował mnie. Jego oczy były zielone i pełne emocji.
- Możemy wyjechać dzisiaj. – Harry poganiał, machając głową na boki. Zgryzłam wargę i się uśmiechnęłam, kiwając szybko.
- Okej. – zgodziłam się. Harry szeroko się uśmiechnął, przyciągając mnie bliżej siebie i całując mnie, jakby to był ostatni raz.
- Obiecuję, że te kilka dni będą najlepsze w twoim życiu.
______________________
tłumaczone przez: @nancy_thewizard

POGODZILI SIĘ
ALEC SKOŃCZYŁ CWANIACZYĆ
JADĄ GDZIEŚ NA KILKA DNI SAMI. S A M I
Yay Gif - Tumblr


dobra, jak obstawiacie - co będą robić((hehe))i jak myślicie, gdzie mogą wyjechać? - pisać w komentarzach huhuh

odbiegając od tematu? jak mikołajki, pochwalicie się co dostaliście? :> ja nic w sumie lol

aha i dziękujemy za 97 komentarzy<3


90 komentarzy - rozdział XIX,bu



papa<3