wtorek, 19 listopada 2013

włamanie i wejście - rozdział XIII

rozdział zawiera treści przeznaczone dla osób 18+



WIEM ŻE TO OLEJECIE


WIEM


WIEM TO


NIE OLEWAJCIE


TO NIE TREŚĆ DLA WAS, JESTEM TEGO PEWNA


WYŁĄCZ TĄ KARTE


NIE CZYTAJ TEGO, TO NIE DLA CIEBIE



ŻARCIK HEHE



ŚMIAŁO:-)


ZAPRASZAM


SJAGTUQWHDJKAO

-Widziałam to, widziałam to, widziałam to. – mamrotałam, kiedy skakałam po kanałach. Byłam w łóżku od trzech dni tylko oglądając telewizję i jedząc wagę mojego ciała w czekoladzie i coli.
Szczęśliwie dla mnie, w tym tygodniu była jesienna przerwa. Co znaczyło, że nie musiałam przechodzić przez patrzenie na Harry’ego przez kolejne kilka dni. Ale on był zdeterminowany, by zobaczyć mnie wcześniej.
Dzwonił bez przerwy. W każdej godzinie. Chyba robił to trochę rzadziej, ale wcale nie było tego widać. Po prostu wyłączyłam telefon i wrzuciłam go pod łóżko w sobotę, kiedy się sfrustrowałam. Nie mogłam napisać sms, żeby na ekranie nie pojawiło się zdjęcie Harry’ego, które zrobiłam dwa tygodnie temu.
Ale dzisiaj jest poniedziałek i mój telefon wciąż był pod łóżkiem, na którym leżałam pod białym kocem. Było koło dziewiątej wieczorem i nie byłam zmęczona całym cukrem, który dziś zjadłam.
Moich rodziców nie było w mieście. Wyjechali wczoraj. Chociaż nie było mnie miesiąc, cóż, trzy tygodnie, zachowywali się, jakby nic się nie stało. Nie mówili mi ‘jak dobrze mieć cię mieć w domu’ lub ‘tak bardzo tęskniliśmy’. Po prostu żyli swoim życiem. Wiec oczywiście, wyjechali na cały tydzień.
Zaraz po tym jak skończyłam oglądać jedenasty odcinek Plotkary sezonu trzeciego, usłyszałam walenie do drzwi. Poczułam, jak moje serce przyspiesza. Była 21, całkiem ciemno na zewnątrz i ktoś dosłownie walił do drzwi. Nie pukał, walił.
Zdecydowałam się poczekać kilka chwil, mając nadzieję, że ta osoba się znudzi i wróci jutro przy świetle dziennym. Ale walenie tylko się pogorszyło i w końcu zeszłam na dół.
Skradałam się po schodach w moich króciutkich szortach i bokserce, która nawet nie zakrywała mojej tali. Moje włosy były w nieporządku. Podeszłam do drzwi, które były walone i spojrzałam przez judasza, zapiszczałam cicho.
Harry był pod moim domem. I wyglądał na… wkurzonego. Nie na wkurzonego, wściekłego. Wyglądał absolutnie wściekle.
-Scarlet, otwórz te pieprzone drzwi. – krzyczał, tak głośno, że dokładnie go słyszałam przez drzwi.
Stałam zamrożona. I zanim wiedziałam, co robię, odwróciłam się na piecie i pobiegłam do salonu, z daleka od drzwi.
Walenie i krzyki się zatrzymały.
Ale wtedy, usłyszałam rozbicie szkła i poczułam jak moje serce staje. Musiałam otworzyć Harry’emu drzwi, zanim wyrządzi więcej szkód.  Był szalony.
Poszłam na palcach z salonu do miejsca, z którego dochodził ten odgłos. Zamarłam, kiedy odwróciłam się na korytarzu i zobaczyłam Harry’ego, jego ciemne loki były na jego twarzy, krew ciekła mu do rękach, a jego ciemne oczy były skierowane na mnie. Jego oddech był ciężki.
Widziałam, że boczne drzwi były rozbite tak, jakby Harry po prostu uderzył je batem. Ale po krwi na jego dłoniach zgadłam, że one zastąpiły mu bat.
- Harry. – powiedziałam, próbując zdobyć się na najsilniejszy głos jaki dam - Zjeżdżaj z mojego domu.
Oczekiwałam, ze będzie wrzeszczał lub krzyczał, ale on tylko się zaśmiał. Był zimny. Jakby mógł robić, co mu się żywnie podoba.
- Nie obierałaś ode mnie telefonów. – powiedział sztywno. Zrobiłam mały krok do tyłu, moje oczy wciąż na niego patrzyły.
- Wynocha. – odpowiedziałam. Znowu zrobiłam krok do tyłu - Zadzwonię na policję, to włamanie i wejście. Nie chcę cię widzieć.
Zrobiłam kolejny krok za siebie. Harry tylko przekręcił głowę na bok i się uśmiechnął.
- Nie chcesz widzieć swojego chłopaka? – zapytał z ciekawością.
Zgryzłam wargę i zrobiłam kolejny krok. Język utknął mi w ustach, nie byłam w stanie mówić.
- Gdzie idziesz, kochanie? – zapytał niskim głosem.
Bez chwili zwłoki odwróciłam się i pobiegłam korytarzem tak szybko, jak dałam radę. Usłyszałam za sobą kroki Harry’ego, dosłownie czułam, jak się zbliża. Już prawie byłam na schodach, kiedy ręka Harry’ego oplotła moją talię i mnie do niego pociągnęła.
- Puść mnie. – krzyknęłam. Ale Harry tylko mocniej mnie ścisnął. Odwrócił mnie i popchnął na ścianę.
Harry miał w rękach oba moje nadgarstki i przycisnął je do ściany nad moją głową. Jego ciało przyciskało mnie do ściany tak, że ledwo mogłam ruszać nogami.
- Lepiej przestań się wyrywać i krzyczeć, zanim stracę nas sobą panowanie Scarlet. – Harry wyburczał, patrząc na mnie ze złością i irytacją.
- Odwal się ode mnie! – krzyknęłam, wyrywając się z jego uścisku. Robiła dokładnie co innego niż mi kazał. Ścisnął mocniej moje nadgarstki, na co zajęczałam z bólu.
- Ał – powiedziałam delikatnie, natychmiastowo przestając się wiercić. Ból nie był wielki, ale miałam nadzieję, ze Harry pomyśli, że naprawdę mnie zranił, może by odpuścił. Miałam rację.
Harry od razu rozluźnił uścisk, jego wyraz twarzy złagodniał i jego brwi zmarszczyły się w obawie.
- Scarlet? W porządku, kochanie? Gdzie cię boli? – pytania opuściły usta Harry’ego tak szybko, jakby zapomniał, że kilka sekund temu mi groził.
Harry robił mały krok w tył tak, żeby mógł obejrzeć moje nadgarstki. Potraktowałam to jako szansę. Użyłam całej siły jaką miałam i podniosłam kolano, uderzając go centralnie w krocze.
Harry zajęczał z bólu, jego głos utknął w gardle, kiedy upad na ziemię. Ominęłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Kiedy stanęłam na ostatnim schodku, usłyszałam kroki Harry’ego.
- Scarlet! – Harry zaburczał. Teraz się pociłam, a moje serce biło tak szybko, że myślałam, że mogę mieć zawał. Kiedy dobiegłam do mojego pokoju na końcu korytarza, włączyłam światło i zamknęłam drzwi, ale Harry rzucił się we framugę.
Straciłam oddech. Jak się tu dostał tak szybko?
- Przestań przede mną uciekać i po prostu posłuchaj, cholera. – Harry powiedział powoli, idąc do mnie.
Pokręciłam głową, powoli idąc w kierunku mojego łóżka, dopóki w nie nie uderzyłam i nie miałam gdzie iść. Byłam absolutnie zablokowana.
- Nie obchodzi mnie to. Nie chcę niczego od ciebie słyszeć. – powiedziałam, mój głos się łamał. Złość Harry’ego zmalała.
- Scarr, byłem pijany. – powiedział powoli, przeczesując włosy palcami. Patrzyłam na wyschniętą krew na jego dłoniach.
- Nic mnie to kurwa nie obchodzi. – odpowiedziałam, kiedy moja złość wróciła - Teraz przesuń się, bo miałam iść spotkać się z Dougiem i już jestem spóźniona, a on nie będzie bardzo szczęśliwy, jeś-
Zanim zdążyłam dokończyć zdanie, które było kompletnym kłamstwem, Harry chwycił moją twarz  w swoje dłonie i dał mi najbardziej namiętny pocałunek, jaki kiedykolwiek miałam. Byłam pewna, że rano będę miała na ustach siniaki.
Jego język szybko znalazł się w moich ustach, jego dłonie były w moich włosach. Wkładał w ten pocałunek całą swoją siłę. Zapomniałam o mojej złości i oddałam pocałunek, chciałam więcej. Chciałam dużo więcej.
Wykiwał mnie.
Tak szybko, jak usta Harry’ego opuściły moje, zdałam sobie sprawę z tego, że popchnął mnie na moje łóżko tak. Rzucił się na mnie, tak że siedział na mnie okrakiem.
Kopnęłam i podrapałam go.
- Zejdź ze mnie! – zapłakałam. Ale wszystko, co zrobił Harry to złapał moje ręce i przygwoździł je do łóżka obok mojej głowy, miał na twarzy uśmiech.
- Mógłbym teraz zrobić z tobą wszystko. – wyburczał do mojego ucha, na co moje ciało zesztywniało, a głos zamilkł. Język Harry’ego polizał moją szyję tam, gdzie łączy się ze szczęką i poczułam, jak rozszerzają się moje oczy.
- Mógłbym cię pocałować. – Harry mocno pocałował mnie w kącik ust.
- Mógłbym cię dotknąć. – Harry wziął obie moje ręce w jego dużą dłoń, kiedy druga wędrowała w dół mojej szyi, do klatki piersiowej, do miejsca gdzie był dekolt mojej różowej bokserki.
- Mógłbym pójść dużo dalej. – odpowiedział, licząc swoje usta i pochylając się, jego krocze otarło się o moje. Zajęczałam cicho, przeklinając siebie. Uśmiech Harry’ego powiększył się.
- Myślisz o Dougu? – zapytał, wąchając moją szyję, jego loki łaskotały mój policzek.
Skinęłam na przekór. W jego oczach pojawiła się złość, a jego usta przywarły do malinki, którą zrobił mi kilka dni temu, która dopiero zaczynała znikać.
Mocno ją ssał, na co zaskomlałam. W końcu odsunął się i podmuchał ją, na co przeszły mnie dreszcze.
- A teraz? – zapytał. Ponownie skinęłam. Szczęka Harry’ego się zacisnęła, ale zobaczyłam w jego oczach rozbawienie, kiedy patrzył na moje ledwo ubrane ciało.
Pochylił się i delikatnie pocałował mnie w szyję. Moje oczy na niego patrzyły, były skupione na jego kręconych włosach, na jego zielonych oczach, na jego idealnej szczęce. Patrzyłam na jego tatuaże, które miały za sobą tyle różnych znaczeń.
Przesunął się do góry, atakując moje usta swoimi. Robiłam co w mojej mocy, by nie oddać tego pocałunku, ale czułam jak ręka Harry’ego wędrowała po mojej nodze, do mojego uda i po moich bawełnianych szortach i natychmiastowo poczułam się podniecona. Pilnie oddawałam pocałunek.
- To to.-  wymamrotał w moje usta. Masował delikatnie moje krocze przez szorty i to było tak cholernie przyjemne. Nikt nigdy mnie tam nie dotykał, nawet w ubraniach.
Moje ciało zdradzało moje uczucia zranienia i złości, kiedy całowałam Harry’ego gorąco i zachęcałam go do kontynuowania.
Harry przerwał pocałunek, na co zaskomlałam w proteście. Chciałam jego usta na swoich, potrzebowałam ich. Pokręcił powoli głową, jakby mówiąc mi, że mam się nie martwić. Odsunął się powoli od mojego ciała, sprawdzając czy nie odskoczę.
Mój mózg myślał o tym, ale nie mogłam się do tego zmusić. Nie chciałam. Oplótł moją talię rękami, popychając mnie na łóżko tak, żebym leżała, a moje nogi nie wystawały.
- Połóż się i zrelaksuj. – chrypliwy głos Harry’ego rozbrzmiał. Powoli się położyłam, moje oczy na nim. Co miał zamiar zrobić?
Jego zielone oczy były skupione na moich nogach, jego dłonie wędrowały po moich długich, opalonych nogach. W końcu jego palce dotarły do dołu moich szortów.
Zahaczył je palcami i powoli je ściągnął, dopóki nie były na moich kostkach. I wtedy rzucił je na podłogę.
Jego oczy spojrzały w moim kierunku, mogłam sobie tylko wyobrażać, jak teraz wyglądam. Wiedziałam, że moje oczy pewnie są zszokowane i moje policzki są pewnie tak różowe, jakbym tarzała się w pudrze.
Harry był boleśnie skupiony, kiedy jego oczy spoczęły na mojej bieliźnie, a były to zwykłe czarne, koronkowe stringi. Harry użył swojej dłoni, która nie była pocięta i zakrwawiona, by przejechać nią po koronce. Dosięgnął krawędzi i wtedy zanurzył polec pod materiałem, na co zgryzłam wargę.
Moja bielizna zjechała z moich nóg w kilka sekund, zostawiając mnie kompletnie i zupełnie wyeksponowaną dla Harry’ego. Poczułam jak moje nogi się zaciskają, kiedy Harry mnie dotknął.
Spojrzał na mnie ponownie.
- Nie bój mi się pokazać. – wyszeptał powoli - Jesteś piękna.
Powoli rozluźniłam nogi i zamknęłam oczy. Palec Harry’ego masował moją łechtaczkę, co sprawiło, że mój brzuch się zwarł.  Masował kilka sekund i wtedy włożył we mnie palec, na co zajęczałam z przyjemności.
Nigdy nie robiłam nic takiego. To wszystko było nowe.
Harry pochylił się, całując mnie powoli, kiedy ruszał we mnie palcem. Zajęczałam głośno w jego usta. To było za wiele, Harry już bez tego wywierał na mnie silny efekt. Moja głowa czuła się, jakby miała eksplodować, a mięśnie brzucha wciąć się zaciskały z przyjemności.
Czułam jak moje palce zaciskają się na pościeli.
- Harry.– zajęczałam, kiedy całował moje obojczyki, jego palec przyspieszał ruchy. Z każdą sekundą czułam się bliżej krawędzi. Harry dalej robił mi dobrze. A jego kciuk gładził moją łechtaczkę.
Zastanawiałam się, jak przeżyłam niemal 18 lat bez robienia tego i jak bardzo Harry był… dobry. Sprawiał, że motyle w moim brzuchu zamieniały się w pieprzone fajerwerki.
- Ah, kurwa, Harry. – krzyknęłam. Wiedziałam, że byłam blisko. Skoro to mój pierwszy raz, dojście nie zajmie mi długo. Po kilku sekundach, krzyczałam w ekstazie jego imię.
Przerwał mi krzyki, całując mnie powoli w usta, jego język odkrył każdy centymetr moich ust. Moje dłonie puściły pościel i ścisnęły loki Harry’ego.
Ręce Harry’ego trzymały moją talię blisko niego. Odsunął się, patrząc na mnie swoimi zielonymi oczami, jakby czekał na jakąś odpowiedź. Oddychałam głęboko, moja klatka unosiła się i opadała raptownie.
Nie mogłam opisać moich uczuć. Czułam się niewiarygodnie.
- Wciąż myślisz o Dougu? – Harry zapytał po kilku sekundach ciszy. Zaśmiałam się głośno, kręcąc głową.
- Nigdy nie myślałam o Dougu, tylko o tobie. – Harry uśmiechnął się do mnie jak dziecko, jego dołeczki pojawiły się na policzkach.
Jak on to robi? Jak może zmieniać się tak z ciemnej osoby w seksownego, doświadczonego faceta, a potem w małe dziecko.
Harry Styles jest osobą, która ma wiele osobowości. To było pewne.
- Nie zdradziłem cię. – Harry powiedział, kiedy usiadł na łóżku, obserwując jak podnoszę z podłogi stringi i szorty i wciągam je na siebie.
Wciąż byłam przy nim niepewna siebie, nawet po tym jak zrobił mi palcówkę. To było trochę głupie.
Spojrzałam na niego, patrzył na mnie tak intensywnie, że nie wiem, czy mogłabym odejść, nawet gdybym chciała.
Wyciągnął dłoń, a ja ją wzięłam, jego szorstkie, pocięte palce z desperacją chwyciły moją dłoń, jakby bał się, że go puszczę. Pociągnął mnie na swoje kolana, tak, że siedziałam na nim okrakiem.
- Byłem pijany i Brittany wzięła mnie do domu, bo nie mogłem prowadzić. Odpłynąłem, a ona została w moim domu, tak sądzę. Wszystko, co wiem to to, że po pięciu minutach spałem. Nie spałem z nią tamtej nocy. Przyrzekam, Scarlet. Musisz mi uwierzyć.
Oczy Harry’ego rozszerzyły się, kiedy obserwował moją twarz.
- Cholernie odchodziłem od zmysłów, myślałem, że spieprzyłem sprawę. Dzwoniłem do ciebie po 50 razy dziennie, a za każdym razem, gdy przechodziłem obok twojego domu, twoi rodzice tu byli. Tak bardzo musiałem cię zobaczyć. Cholernie za tobą tęskniłem. Nie mogłem znieść myśli, że cię zraniłem.
Pokiwałam powoli.
- Wierzę ci Harry. Powinnam poczekać na twoje wyjaśnienie. Ja po prostu… wiedziałam, że byłeś pijany, i zobaczyłam ją w koszulce, i po prostu… pomyślałam o najgorszym. Przepraszam. – wyszeptałam.
Harry pokręcił głową, zgryzając wargę. Pochylił się i głęboko mnie pocałował.
- Jestem zdeterminowany, żeby tego nie spieprzyć, aniołku. Dla mnie i dla ciebie. – Harry powiedział, patrząc na mnie z taką powagą, że przeszły mnie dreszcze.
- Jeśli lubienie cię tak bardzo, robi ze mnie przestraszonego, jestem więcej niż tak. – Harry odpowiedział, pochylając się i ponownie mnie całując. Posłał mi uśmiech, przez który się roześmiałam - Jestem cholernie przerażony.
Siedzieliśmy kilka chwil w ciszy, kiedy ręce Harry’ego gładziły moje włosy, a ja głaskałam jego tatuaże.
- Nie wierzę, że zniszczyłeś boczne drzwi. – zaśmiałam się. Harry zaczął śmiać się razem ze mną.
- Tak, musimy iść i kupić nowe, zanim twoi rodzice to zobaczą. – Harry uśmiechnął się.
__________________________________________________________________________________________________ tłumaczyła ania

jestem sparaliżowana chyba
dzięxxxxx

60(65 też może być:***) komentarzy - rozdział XIV



PA OMG

ZAPRASZAM, FF O HARRYM:
http://fall-harry-styles.blogspot.com/

sobota, 16 listopada 2013

złamane serce i pijane telefony - rozdział XII

Harry i ja szliśmy korytarzem Liceum South Pacific, nasze dłoń splecione, a my się śmialiśmy. Cała szkoła wie, ze Harry i ja oficjalnie chodzimy, a spojrzenia ciągle na nas lądowały.
Nie byłam pewna, dlaczego nas obserwują… może oczekują, że Harry spieprzy sprawę i mnie zdradzi. Albo czekają na to, że wkurzy się na mnie za bycie rozpieszczonym bachorem. Kto wie?
Ale to dla mnie nie ma znaczenia, najwidoczniej dla Harry’ego również, bo nie mógłby bardziej lać na zdanie innych. Tak długo jak będę szczęśliwa, on będzie szczęśliwy. Przynajmniej to powtarzał mi każdego dnia.
Od Festiwalu minęło 7 dni i wciąż mieszkałam z Harrym. To był jeden z najlepszych tygodni w moim życiu. W ciągu trzech tygodni zbliżyłam się do Harry’ego bardziej niż do Douga w czasie całego naszego związku.
- Idziesz dziś do Sierry? – Harry zapytał, kiedy wyszliśmy ze szkoły na parking, ignorując fakt, że wszyscy na nas patrzą. Skinęłam, a on otworzył samochód, nasze ręce się od siebie oderwały się, żebyśmy mogli wsiąść.
Obserwowałam, jak jego wysoka figura wsiada do jego samochodu. Zaoferowałam, że możemy używać mojego samochodu, jeśli chce. Był większy, i cóż… ładniejszy. Ale Harry pokręcił głową. Lubił swój styl życia, chciał być z niego dumny.
- Mhm. – zabrzęczałam, dłoń Harry’ego ponownie chwyciła moją, kiedy odpalił samochód, druga spoczywała na kierownicy - Idziemy na sushi, a potem zostaniemy w jej domku nad jeziorem przez kilka godzin.
- Sushi? – twarz Harry’ego skrzywiła się zniesmaczona, na co przewróciłam oczami.
- Nigdy nawet tego nie jadłeś. – Harry spojrzał na mnie bokiem, jego oczy były wyzywające - Nie powinieneś oceniać czegoś, czego nie próbowałeś.
- Wierzę w to.- Harry powiedział, unosząc delikatnie brwi, na co się zarumieniłam.
- Nie mówiłam o mnie, ty zboczeńcu. – odpowiedziałam, co wprawiło Harry’ego w śmiech. Po chwili ciszy, Harry jechał przed siebie i znów na mnie spojrzał.
- Cóż, nie jest tak, że naprawdę cię spróbowałem… spróbowałem? – jego głos był niebezpiecznie niski i poczułam, jak na moje policzki wkrada się rumieniec. Przez uścisk Harry’ego sprawiał, że czułam się beztroska, szalona, zawsze to ze mną robił.
- Jeśli nawiązujesz do seksu, to nie. – powiedziałam sztywno, głos Harry’ego był pełen pożądania, przez co się denerwowałam.
- Do niczego nie nawiązuję, naprawdę. – Harry odpowiedział, skręcając w swoją ulicę. Pozostałam cicho, kiedy parkował samochód na małym, pustym podjeździe. Anne była w pracy, a Matt i Sam u znajomych.
Chciałam otworzyć drzwi, ale próbowałam bez skutku, bo były zamknięte. Popatrzyłam na Harry’ego, a jego oczy powędrowały na mnie. Mały uśmiech pojawił się na jego twarzy, kiedy przechylił głowę na bok.
- Czy ktoś cię kiedyś dotykał? – zapytał. Jego głos był skrzypiący i brzmiał jak czysty seks.
- Ja-co? – zapytałam, gubiąc się we własnych słowach.
 Potraktuję to jako nie. – Harry zaśmiał się powoli, jego oczy szukały na mojej twarzy potwierdzenia.
- Harry, przestań. – odpowiedziałam zirytowanym głosem. Delikatnie schyliłam głowę, tak że moje blond włosy robiły za ścianę między mną, a Harrym i ukrywały moje zaróżowione policzki.
- Hej... – głos Harry’ego był głośny i silny - Nie wstydź się mnie. Nigdy.
Dłoń Harry’ego powędrowała po mojej ręce w górę i założyła mi włosy za ucho. Podniosłam oczy, by na niego spojrzeć. Jego twarz była skoncentrowana, patrzyła na mnie.
Pochylił się do przodu, jego usta przejechały po mojej szyi, delikatnie mnie całując. Zgryzłam wargę. Harry i ja nie byliśmy ze sobą za bardzo, w sensie fizycznym. Szczerze, tylko się całowaliśmy. Dużo. Nasze dłonie wędrowały, ale tylko po ubraniach.
Harry uniósł moje włosy z prawej strony twarzy i umiejscowił je po lewej, żeby mieć większy dostęp do mojej szyi. Jego loki łaskotały moje policzki, kiedy jego pocałunki na mojej szyi zaczęły się robić mocniejsze i bardziej napierające.
Po kilku sekundach usta Harry’ego zatrzasnęły się na miejscu, gdzie moja szyja łączy się  ze szczęką, a mnie zaparło dech. Zassał szorstko, przez co ciche jęki opuściły moje usta.
- Harry… – po następnych kilku sekundach, Harry przestał i odchylił się, dmuchając delikatnie na nową malinkę, na co zacisnęłam zęby.
- Teraz masz swoją pierwszą malinkę. - Harry powiedział, przyciskając swoje usta do moich, jego język pisał na moich ustach - To dobrze, że nikt wcześniej cię nie dotykał.
Uniosłam brwi, zmieszana faktem, że moja niewinność jest dobrą rzeczą.
- Bo musiałbym znaleźć i pobić każdego, kto kiedykolwiek cię dotknął. – powiedział, posyłając mi mały uśmiech, zanim otworzył drzwi.
Ponownie się zarumieniłam, wzięłam torbę i zatrzasnęłam drzwi. Harry potrafił sprawić, że ktoś się zarumieni przez proste zdanie. Jego dominacja sprawiała, że drżę, i kochałam to. Zazwyczaj.
Otworzył drzwi frontowe, jego oczy znów na mnie spojrzały i powędrowały na moją szyję, na jego usta wszedł uśmieszek. Przewróciłam oczami i przeszłam obok niego w stronę pokoju, a on poszedł za mną.
Upuściłam torbę na podłogę i usiadłam na krawędzi jego pościelonego łóżka. Robiłam to każdego ranka.
- Jeśli jesteś gotowa na następny krok, mogę zacząć cię uczyć teraz. – Harry drażnił się ze mną, pochylając się na łóżku tak, że jego twarz była kilka centymetrów od mojej. Zgryzłam wargę, przyciskając usta do jego wydętych warg.
- Może następnym razem nauczycielu, muszę się przygotować. Wychodzę za godzinę, a jeszcze się nie spakowałam. – uśmiechnęłam się. Harry zaburczał. Próbował mnie namówić, żebym tam nie szła przez cały tydzień.
- Nie chcę spać sam. – wymamrotał w moje usta. Pochyliłam się do tyłu tak, że moje plecy były na łóżku, moje stopy zwisały z krawędzi. Łokcie Harry’ego, na których się wspierał, były po obu stronach mojej głowy, więc jego ciało było symetryczne do mojego.
- Spałeś sam całe życie, oprócz ostatnich trzech tygodni. – zaśmiałam się - I spałeś kilka nocy na podłodze, kiedy twoja mama była w domu. – dodałam, unosząc brwi.
- Tak, zasypiam na podłodze, ale i tak koło trzeciej nad ranem ląduję obok ciebie. – Harry uśmiechnął się. Skinęłam, podnosząc dłoń, by zmierzwić jego włosy.
- Tak, jak to się dzieje? – zapytałam z ciekawością - Zasypiam sama na dużym łóżku z tobą na podłodze obok niego, a kiedy się budzę trzymasz mnie w śmiertelnym uścisku na krawędzi łóżka.
To była prawda. Harry i ja czasami razem zasypialiśmy, ale kiedy w domu była jego mama i bracia, Harry spał na podłodze zaraz obok łóżka. Ale i tak budziłam się w jego ramionach, nasze nogi były zaplatane, jego ciało było jedynym ciepłem jakiego potrzebowałam.
Harry wzruszył ramionami, uśmiechając się powoli. Złożył na moich ustach krótki pocałunek.
- Nie masz pojęcia, jak ciężko jest mi obserwować, jak sama śpisz w łóżku, kiedy ja leżę na podłodze i cię nie dotykam. Przez chwilę trzymam ręce przy sobie, ale około drugiej lub trzeciej zazwyczaj wstają i kładę się z tobą półprzytomny.
- Cóż, to tylko jedna noc, poradzisz sobie. – uśmiechnęłam się - Idziesz do Nialla na imprezę?
- Tak. – Harry odpowiedział - Ale z Niallem, Lou, Zaynem i Liamem nie śpi się tak fajnie jak z tobą.
Zaśmiałam się - Wrócę jutro wieczorem. Baw się dobrze. Chłopcy tęsknią za tobą i nie chcę, żeby myśleli, że odbieram im przyjaciela.
Harry westchnął głośno i przywalił moje ciało swoim. Zajęczałam.
- Harry, nie mogę oddychać, jesteś za ciężki. – zaskomlałam. Zaśmiał się i przekręcił, chwytając moją talię tak, że teraz ja leżałam na nim.
Pocałowałam go w kącik ust. Zamknął oczy i ściągnął swoje różowe usta, cicho prosząc o pocałunek. Zaśmiałam się i powoli go pocałowałam.
- Przestań mnie rozpraszać. – powiedziałam nagle i usiadłam - Muszę się przygotować!
Harry zajęczał sfrustrowany i niechętnie puścił moją talię, a ja przygotowałam się na piątkowy wieczór ze Sierrą.

*Punkt widzenia Harry’ego*

- Hej, kochanie. – powiedziałem powoli do telefonu. Która to była wiadomość? Straciłem rachubę - Jestem totalnie wstawiony. Tęsknie za tobą. Wiesz, ze jak wypijesz dwie kolejki przed piątą, będziesz cholernie pijana jak o czwartej? Mam na myśli… czekaj, to było źle. Myślałem o ósmej. Lub dziewiątej. Właściwie nie pamiętam. – już zapomniałem, o czym mówiłem.
- Mam nadzieje, że nie jesteście w domku z jakimiś facetami. – powiedziałem, myśląc na głos. Bałem się, ze Scarlet zostawi mnie dla jakiegoś bogatego gościa. Wiedziałem, ze nie jestem nawet w połowie tak dobry jak ona na to zasługuje - Tylko żartuję. Ale naprawdę cholernie za tobą tęsknię. Chciałbym, żebyś była tu ze mną. – nagle czułem się bardzo smutny.
Ktoś wyrwał mi telefon, rozłączając się.
- Haz, który to raz? Piąty? Może Scarlet cię lubi, ale nie będzie lubiła pięciu wiadomości, w którym pijanym głosem mówisz jak bardzo za nim tęsknisz.
Przewróciłem oczami.
- I pewnie śpi, jest trzecia w nocy. – Lou dodał. Naprawdę było tak późno? Muzyka była głośna i ludzie zachowywali się jakby była dziesiąta. Tańczyli i śmiali się i pili, jakby nie było jutra.
To była dobra noc. Tęskniłem za chłopakami. Ale bawienie się z innymi dziewczynami ze szkoły nie było takie, jak pamiętałem. Chodziły za mną i próbowały siadać mi na kolanach całą noc.
Najpierw myślałem, że ciężko będzie mi się oprzeć, bo nigdy nie musiałem tego robić, ale nie mogłem się bardziej mylić. Tak szybko jak zobaczyłem dziewczynę, natychmiastowo myślałem o Scar. I o tym, jak bardzo za nią tęskniłem. I nie miałem żadnego problemu ze spławianiem dziewczyn.
Ale teraz byłem zmęczony i czułem się niezdrowo. Chciałem iść do domu.
- Muszę wrócić do domu. – wymamrotałem. Siedziałem twardo na krześle. Moja głowa bolała naprawdę cholernie.
- Haz jesteś naprawdę najebany. Nie możesz jechać pijany - Louis powiedział, kręcąc głową. Westchnąłem cicho.
- Podwiozę go do domu. – cukrowy głos odezwał się za nami. Odwróciłem się i zobaczyłem Brittany. Jej ciemne włosy spływały po jej odsłoniętym dekolcie do jej pępka. Miała na sobie krótkie szorty i bokserkę, które były o trzy rozmiary za małe.
- Jesteś pewna, Brit? Zazwyczaj zostaje u mnie, ale nie wygląda za dobrze. Może być chory. – Louis powiedział, patrząc na mnie. Położyłem głowę na dłoni. Czułem się oszołomiony.
- Oczywiście! Wypiłam tylko dwa drinki, więc jest dobrze. – odpowiedziała. Wstałem powoli i poszedłem za nią, po tym jak Louis poklepał mnie po plecach.
- Poczuj się lepiej stary, ja i chłopcy zobaczymy jutro co u ciebie i odstawimy twoją furę. – skinąłem i podążyłem za Brittany do samochodu.
- Wsiadaj. – uśmiechnęła się, otwierając drzwi. Jakoś udało mi się wejść. Muszę się położyć.
Droga do mojego domu wydawała się być wiecznością. Czułem się ogłuszony. Tylko patrzyłem za okno. Sięgnąłem do telefonu, żeby zobaczyć czy Scarlet mi odpisała, ale zdałem sobie sprawę, że Louis nie oddał mi telefonu. Kurwa.
-Jesteśmy. – Brittany powiedziała, uśmiechając się do mnie. Skinąłem, ściągając włosy z twarzy.
- Dzięki za podwózkę. – powiedziałem cienko, wychodząc. Przechyliłem się na lewo i wtedy poczułem rękę na moim pasie.
- Pozwól mi pomóc ci wejść do środka. – odpowiedziała, uśmiechając się do mnie. Wiedziałem, że to pewnie nie najlepszy pomysł, ale miałem mgliste myśli i tylko skinąłem.
Niedługo poczułem, że moje ciało pada na materac. Było mi tak dobrze. Widziałem, jak Brittany stoi nade mną.
- Harry…
- Hm. – wymamrotałem. Moje oczy się zamknęły, a ja byłem półżywy. Mój ból głowy odchodził z każdą sekundą.
- Nie czuję się dobrze. Mogę tu zostać na noc?
Wymamrotałem ‘tak’, zanim zapadłem w głęboki sen.

*Punkt widzenia Scarlet*

- Przepraszam, że zostawiam cię tak szybko. – Sierra powiedziała dziesiąty raz, kiedy skręciłyśmy w osiedle Harry’ego - Powiedziałam rodzicom, że nie będzie mnie w domu do wieczora, ale zgaduje, że po prostu zdecydowali, że muszę być niańką o dziesiątej rano.
- W porządku, Sierra! Harry będzie szczęśliwy, że jestem w domu dziesięć godzin wcześniej. -  zaśmiałam się. Obudziłam się i odsłuchałam jego pijane wiadomości, które wywołały u mnie śmiech. Byłam szczęśliwa, że bawił się dobrze z chłopakami, ale o mnie nie zapomniał.
- To jego dom, prawda? – Sierra zapytała, zatrzymując się pod mały domem. Skinęłam, patrząc z ciekawością na srebrny samochód na podjeździe.
- Zastanawiam się, czyj to samochód. Jego samochodu nawet tu nie ma. Musiał nocować u Nialla. – wzruszyłam ramionami - Dzięki za podwiezienie, Si. Dobrze się wczoraj bawiłam.
- Ja też! Zadzwoń do mnie jutro, ok? – skinęłam i wzięłam moją walizkę. Przeszłam obok mojego samochodu i otworzyłam drzwi wejściowe kluczem, który dała mi Anne.
Zostawiłam walizkę w korytarzu i zamarzłam, kiedy minęłam kuchnię.
- O hej, Scarlet!
Patrzyłam przed siebie, gdzie stała Brittany. Patrzyłam na jej długie na kilometr, opalone nogi, które wystawały spod dużej koszulki Harry’ego, którą na sobie miała. Jej ciemne włosy, które były przedłużone, niechlujnie spadały jej na plecy. Jej makijaż był rozmazany.
- Cze-cześć. – wydusiłam z siebie. Okropnie się bałam. Nie… Nie ma opcji. Harry nie mógł mnie zdradzić.
Ale tu była Brittany, dziewczyna, która spała z Harrym masę razy, zanim mnie poznał. Miała na sobie jego koszulkę. I wiedziałam, że był wczoraj pijany.
- Gdzie jest Harry? – zapytałam cicho. Posłała mi wielki uśmiech, z którego się cieszyła.
- W łóżku.
Zgryzłam wargę i poszłam do jego pokoju. Leżał na brzuchu, kołdra przykrywała jego ciało z wyjątkiem loków i kawałka twarzy. Popatrzyłam obok niego i poczułam jak łamie się moje serce, kiedy zobaczyłam, że poduszki są porozrzucane, więc było oczywiste, że ktoś z nim spał.
Cóż, nie ktoś, Brittany.
Poczułam jak oczy zaczynają mi zachodzić łzami. Zabrałam kilka moich rzeczy, które były na jego szafce i w jego łazience, zostawiając połowę moich ubrań leżących w jego pokoju.
Przeszłam korytarzem, ominęłam Brittany, zabierając moją walizkę i biegnąc do samochodu. Wrzuciłam wszystko na tylne siedzenie i odpaliłam samochód, wyjeżdżając z podjazdu i z tego sąsiedztwa.
I pojechałam tam, skąd przyszłam.
Do domu.
~~

- Dobrze mieć cię w domu, kochanie. – mama powiedziała, przyciskając mnie do niej ciasno. Skinęłam drętwo i posłałam jej uśmiech. Nie byłam w stanie płakać.
Byłam w domu od 10 minut i powiedziałam rodzicom, jak bardzo za nimi tęskniłam i że zdecydowałam, że wrócę do domu. Nie mogli się dowiedzieć, że to dlatego, że Harry mnie zdradził.
- Tęskniłam za wami. – odpowiedziałam. Mój ojciec patrzył na mnie z radością, tak jak mama.
Oboje byli wystrojeni, jakby mieli iść na jakieś spotkanie i złapałam ich na czas.
- Scarlet… twoja matka i ja rozmawialiśmy. – mój ojciec zaczął, posyłając mi mały uśmiech.
- I chcę cię przeprosić za bycie dla ciebie takim surowym trzy tygodnie temu. – patrzyłam zaskoczona na ojca. Nigdy nie przepraszał.
- Rozmawialiśmy i rozumiemy dlaczego zrobiłaś to, co zrobiłaś. – kontynuował. Uniosłam brwi - Chciałaś to zrobić, żeby odsunąć się od rozpraszaczy i starych znajomych. Żebyś mogła skupić się na ocenach. I jesteśmy bardzo szczęśliwi, że stawiasz oceny ponad wszystko.
Skinęłam szybko, akceptując wymówkę. To było takie kłamstwo, ale jeśli dzięki temu zostanę w South Pacific, będę to kontynuować.
- Więc ja i twoja matka pozwolimy ci zostać w Liceum South Pacific. – skończył. Poczułam, jak moje oczy się rozszerzają.
- Naprawdę? – zapytałam, niedowierzając.
- Tak. – moja matka skinęła - Ale pod jednym warunkiem. – czekałam, aż skończy - Wciąż musisz chodzić z nami na obiady biznesowe, jak rodzina, bez narzekania.
- Zgoda. – powiedziałam natychmiastowo.
- Ah, idealnie. – moja matka powiedziała z dumą - Coroczny bal charytatywny jest za tydzień i to największe wydarzenie roku. Możemy iść na zakupy po sukienkę i wszystko!
Pokiwałam, posyłając mojej mamie krótki uśmiech. Miała z tych rzeczy taką radość.
- Dobrze mieć cię w domu Scarlet.  - mój tata powiedział, całując mnie w czoło - Tu należysz. Ale mama i ja musimy iść.
- Oh, okay. – powiedziałam, kiwając - Do zobaczenia wieczorem.
- Pa kochanie.  – mama dodała, całując mnie w policzek jej czerwonymi ustami i wychodząc z pokoju. Usłyszałam, jak otwiera się i zamyka garaż i poczułam w domu ciszę.
I wtedy uderzyły mnie uczucia.
Oczy wypłynęły z moich oczu. Upadłam na moje wielkie łóżko. Moje serce bolało i czułam się samotna. Nigdy nie czułam się w domu tak… obco.
Chciałam być u Harry’ego z jego braćmi i Anne. Chciałam, żeby przyszła i powiedziała, że kolacja jest gotowa, więc możemy zjeść razem i opowiadać historie. Chciałam zasnąć, czekając aż Harry wstanie i położy się obok mnie. Chciałam, żeby Matt żartował o tym, jak ja i Harry jesteśmy wnerwiający. Chciałam, żeby Sam zapytał mnie, czy obejrzę z nim film.
Poczułam jak mój iPhone wibruje w kieszeni i spojrzałam na niego. Miałam ponad 10 nieodebranych połączeń w ciągu 5 minut, nie wspominając 23 smsów. I wszystkie były od Harry’ego.
Westchnęłam, wyłączając telefon i rzucając go na podłogę, obserwując jak wsuwa się pod szafkę. Przykryłam się kocem.
Byłam znowu w domu. Ale tęskniłam za miejscem, które było moim domem przez ostatnie trzy tygodnie.
_______________________
tłumaczone przez: @nancy_thewizard

aw, a było tak słodko i w ogóle. brittany głupia idiotka:(:(

oki podwyższamy stawkę;) jak wam dobrze pójdzie, to 13((w którym może się stać to, na co tyle czekacie)) będzie wieczorem we wtorek

55 komentarzy - rozdział XIII





papatki

@nancy_thewizard & @creepses