środa, 18 grudnia 2013

trwała miłość - rozdział XXI

Obudziłam się na środku ogromnego łóżka z białą pościelą. Na chwilę zapomniałam, gdzie byłam. Usiadałam i spojrzałam za okno, gdzie zobaczyłam duże jezioro. I wtedy sobie przypomniałam… domek, Harry, ostatnia noc.
Uśmiech natychmiastowo pojawił się na mojej twarzy. Spojrzałam na bok na puste łóżko. Słyszałam kroki na podłodze pode mną, co znaczyło, że Harry poszedł na dół.
Spojrzałam na zegar. Była dopiero dziewiąta. Zrzuciłam nogi z łóżka i wstałam, jęcząc przez ból w okolicy mojej kobiecości. Nie byłam zaskoczona, że czułam mały ból, to był mój pierwszy raz. Należało się tego spodziewać.
Byłam kompletnie naga i chociaż wiem, że Harry nie narzekałby na mój brak ubrania, zdecydowałam założyć majtki i jedną z jego koszulek w stylu vintage, która sięgała mi do połowy ud.
Umyłam zęby i związałam włosy w luźnego koka. Wtedy zeszłam na dół. Zapach bekonu od razu mnie uderzył, a na moją twarz powrócił uśmiech na myśl o gotującym Harrym.
Powoli weszłam do kuchni i oparłam się o framugę.
Stał przed piecem tyłem do mnie. Miał na sobie luźne spodenki do koszykówki. Był bez koszulki, jego mięśnie napinały się z każdym ruchem. Nawet z tyłu widziałam, że jego loki kręciły się bardziej niż zwykle.
Słyszałam skwierczenie bekonu i widziałam otwarty karton jajek na granitowej ladzie.
Wciąż był nieświadomy mojej obecności, a ja pewnie stałam tam jeszcze przez minutę, kiedy zaczął nucić piosenkę. Uśmiechnęłam się rozbawiona, kiedy tego słuchałam, nagle rozpoznając piosenkę.
Nucił "She will be loved" Maroon 5. To nie jakoś zaskoczyło, bo po pierwsze, Harry nucił miłosną piosenkę, gotując jedzenie dla siebie i swojej dziewczyny. Nie tylko to, ale to był Harry. Harry, który siedem tygodni temu codziennie ćpał i spał co noc z inną dziewczyną. Powinien być panem niegrzecznym chłopcem, ale wydawało się, że to się zmienia z każdym dniem.
I kochałam to.
W połowie drugiego wersu Harry odwrócił się, by wyrzucić skorupki i zamarzł, kiedy jego oczy wylądowały na mnie. Zgryzłam wargę, żeby się nie roześmiać, a on patrzył na mnie jak na jelenia, który wyskoczył mu z lasu pod koła.
Jego zielone oczy były szeroko otwarte i patrzyły na mnie, dopóki powoli i otwarcie zjechały po moich nogach. Jego brwi się uniosły na widok mojego braku ubrań.
-Nie przestawaj śpiewać, podobało mi się. – powiedziałam zadowolona z siebie i dalej stałam oparta o framugę. Uśmieszek pojawił się na twarzy Harry’ego, kiedy stanął prosto, jego pierś i tatuaże były na pełnym widoku.
Atrament kontrastował z jego białą skórą.
Wtedy błyskawicznie się na mnie rzucił. Krzyknęłam w szoku i odwróciłam się, by mu uciec, ale byłam niczym w porównaniu do niego. Złapał mnie od tyłu, jego dłonie powędrowały do moich boków i mnie połaskotały.
- Harry. – wydusiłam między wybuchami śmiechu. Zaśmiał się gardłowo słysząc mój śmiech.
- Nie skradaj się tak do mnie. – powiedział, kiedy kontynuował łaskotanie mnie. Skinęłam szybko, łzy popłynęły mi po twarzy ze śmiechu.
- Okej, okej! – krzyknęłam, podnosząc na niego wzrok. Zatrzymał się i uśmiechnął do mnie, pokazując dołeczki w całej okazałości.
- Dobra dziewczynka. – powiedział. Zmarszczyłam nos na jego komentarz. Zaśmiał się i pochylił, składając na moich ustach gorący, mokry pocałunek.
Chociaż to był tylko zwykły całus, sprawił, że moja kobiecość się rozpaliła z pragnienia. Moja dłoń powędrowała za jego szyję, a ja pociągnęłam Harry’ego, żeby zniżył się do mojego poziomu, co dało mi większy dostęp do jego czerwonych, wydatnych warg.
- Pocałuj mnie. – Harry wymamrotał, a moje oczy zjechały po jego twarzy. Spojrzałam na piegi, które znajdowały się na jego nosie i policzkach. Były jasne, właściwie ledwo widoczne, ale tam były.
Uśmiechnęłam się i pochyliłam, moje usta delikatnie się otworzyły, kiedy naparły na już rozchylone wargi Harry’ego. Język Harry’ego rozpływał się w moich ustach, nie zostawiając żadnego miejsca niedotkniętym.
Odchyliłam się od Harry’ego po Bóg wie jak długim pocałunku. Sprawiał, że czas leciał albo bardzo szybko, albo bardzo wolno. Nigdy nie byłam pewna, która jest godzina, gdy byłam z Harrym.
- Twój bekon się pali. – powiedziałam cicho, mały uśmiech na moich ustach.
Twarz Harry’ego była ciemna z pożądania, dopóki nie usłyszał mojego komentarza. Jego oczy rozszerzyły się delikatnie, kiedy odwrócił się do pieca, gdzie zaczął unosić się dym.
- O kurwa. – Harry powiedział, kiedy wyłączył piec i wziął talerze.
Przyszedł minutę później z dwoma talerzami w rękach. Na każdym były dwa jajka, trzy kawałki bekonu i pocięte truskawki. Uśmiechnęłam się z dumy, kiedy postawił je przede mną i usiadł obok.
- Powinnam zacząć nazywać cię szefem Harrym? – zapytałam, kiedy wzięłam od Harry’ego widelec i zaczęłam jeść moje idealnie przyrządzone jajka.
- Możesz mnie nazywać jak tylko chcesz, jeśli to znaczy, że będę spędzał z tobą noce tak jak wczoraj. – Harry odpowiedział niskim głosem, unosząc sugestywnie brwi.
Moje usta otworzyły się delikatnie na jego komentarz.
- Co się stało wczoraj? – zapytałam niewinnie. Harry przewrócił oczami, jego dłoń powędrowała pod mój podbródek, zmuszając moje oczy by spojrzały na jego.
- Przy okazji śmiesznie chodzisz, więc powiedziałbym, że całkiem dobrze pamiętasz co się stało. – Harry odpowiedział. Tym razem przewróciłam oczami. Odwróciłam się w kierunku mojego śniadania, wkładając słodką truskawkę do ust.
- Ostatnia noc była… – ciągnęłam, szukając właściwych słów, by sprawiedliwie oddać wczorajszą noc.
- Cholernie niesamowita? – skończył Harry. Zaśmiałam się, kiwając.
- Przynajmniej dla mnie. – powiedziałam. Harry włożył do ust kawałek bekonu, gryząc go.
- Dla mnie też była niesamowita, Scarlet, chociaż to nie był mój pierwszy raz. – powiedział. Uśmiechnęłam się do niego, kiedy obserwowałam, jak bierze truskawkę w swoje długie palce i trzyma ją przed moimi ustami. Otworzyłam usta, a Harry położył ja na moim języku.
- Czy my naprawdę będziemy tą parą, która będzie się karmić? – zaśmiałam się. Harry uśmiechnął się.
- Będę cię karmił całą no-
- Nie kończ tego zdania, bo po twoim wyrazie twarzy, zgaduję, że to będzie seksualne i sprawi, że się zarumienię. – przerwałam Harry’emu. Otworzył usta, ale tylko włożył do mich truskawkę.
- Zjedz śniadanie i wtedy będziesz mógł robić niestosowne komentarze. – powiedziałam. Przewrócił oczami, ale zaczął jeść swoje jajka, jego dłoń znalazła się na moim nagi udzie, masując je.
Dziesięć minut później w końcu skończyliśmy śniadanie. Umyłam i wysuszyłam naczynia, a Harry stał za mną, jego ręce oplatały moją talię.
Nucił inną piosenkę, ale nie potrafiłam jej nazwać, chociaż brzmiała znajomo. Jego głos raz był niski raz wysoki, ale nie fałszował.
Jego loki delikatnie łaskotały mnie w szyję, kiedy położył podbródek na moim ramieniu. Od czasu do czasu przekręcał głowę, żeby pocałować mnie w szyję.
Wtedy głośne dzwonienie rozbrzmiało w salonie, wyrywając mnie z transu. Po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że to mój telefon. Harry zaburczał, zanim niechętnie puścił moją talię, a ja odwróciłam się, by odebrać.
Weszłam do salonu i wzięłam mojego iPhona z kanapy i natychmiastowo nacisnęłam ‘odbierz’.
- Tak?
- Scarlet? – to była moja mama. Moje serce zamarło.
- Mama. – powiedziałam zaskoczona.
- O dobrze, Scarlet, odebrałaś. – powiedziała miłym i pruderyjnym tonem. Musiałam się powstrzymać przed przewróceniem oczami.
- O co chodzi? – zapytałam, próbując powiedzieć to jak najbardziej naturalnie.
- Zastanawiałam się, kiedy przyjdziesz do domu, bo twój ojciec i ja urządzamy jutro wielkie charytatywne wydarzenie i będzie wyglądało podejrzanie, jeśli nie będziesz tam, żeby nas wspierać.Westchnęłam. Więcej wydarzeń charytatywnych, więcej zachowywania się jak szczęśliwa rodzina, więcej gówna.
Harry wszedł do pokoju, miał na głowie czapkę daszkiem do tyłu. Przechylił głowę na bok, kiedy obserwował mnie z drzwi.
- Nie wiem mamo, chyba mogę wrócić na to do domu. Sierra wciąż jest smutna przez to zerwanie. – odpowiedziałam.
- Cóż, jestem pewna, że nie będzie miała nic przeciwko puszczeniu cię na to wydarzenie. Nawet kupiłam ci nową sukienkę. Będzie wspaniale komponowała się z twoją karnacją. Ale nie pokazuje tyle ciała, co ta czerwona, którą miałaś na sobie na balu.
Ostatnią część moja mama wymamrotała pod nosem tak, żebym mogła ją usłyszeć. Ugryzłam się w język, kiedy spojrzałam na Harry’ego. Nienawidziłam domu. Nienawidziłam być w pobliżu mamy. Nienawidziłam North Side. Nie chciałam tam wracać.
- Wspaniale. – powiedziałam bez emocji.
- Wspaniale? Myślę, że czterysta dolarów, które wydałam na tę sukienkę zasługuje od ciebie na więcej niż wspaniale. – moja mama powiedziała piskliwym tonem.
- Fantastycznie. – powiedziałam bardziej podekscytowanym tonem, który tylko sprawił, że moja matka zakpiła.
- Naprawdę musisz popracować nad swoją postawą Scarlet. Jeśli tak będzie dalej, nie będę miała problemu z wyciągnięciem cię z Liceum South Side i jeśli to nic nie pomoże, to jestem pewna, że to ma coś wspólnego z tym chłopakiem, z którym zawsze jesteś.
Ponownie głośno westchnęłam, szczypiąc grzbiet mojego nosa. Byłam tak zmęczona definiowaniem Harry’ego przez moją matkę jako ‘tego chłopaka, z którym zawsze jesteś’. Bo był o wiele więcej niż to. Właśnie poprzedniej nocy oddałam mu moje dziewictwo.
- On ma na imię Harry. – powiedziałam cienkim głosem. Moja mama westchnęła głośno. Harry zbliżył się do mnie o kilka kroków, zmieszanie pojawiło się na jego twarzy, kiedy usłyszał swoje imię.
- Cokolwiek. – odpowiedziała - Upewnij się, że będziesz w domu jutro o szóstej. Przyjęcie jest o siódmej trzydzieści i myślę, że powinnaś zrobić manicure. Umówię Sandrę na szóstą trzydzieści.
Sandra była naszą maniciurzystką. Większość osób przychodziła do niej, ale nasza rodzina była specjalnie traktowana i to ona przychodziła do nas.
- Pa. – powiedziałam, rozłączając się i rzucając telefon na najbliższą kanapę.
- Twoja mama? – Harry zapytał, unosząc brwi. Odwróciłam się od niego.
- Nienawidzę jej. Szczerze jej nienawidzę, Harry. Nie szanuje mnie ani moich decyzji. Jestem tylko jakimś małym trofeum, które pokazuje przyjaciołom w klubie country.
Harry pozostał cicho, ale wiedziałam, że patrzył na mnie, kiedy wyglądałam za okno naszego domku.
- Nie masz pojęcia, jak to jest. – mój głos był gruby - Mieć rodzinę, której na tobie nie zależy.
- Nie masz pojęcia, jaką szczęściarą jesteś, Sca- – Harry zaczął, ale odwróciłam się i mu przerwałam.
- Nie, nie mów tego gówna. Nie waż się. Powinieneś wiedzieć lepiej niż ktokolwiek inny, że wszystkie te ciuchy, pieniądze, dom, to wszystko nic dla mnie nie znaczy. Ale ty, ty masz mamę i braci i siostrę, którzy cię kochają bardziej niż kiedykolwiek ktoś będzie kochał mnie.
Mój głos łamał się delikatnie, przez co przestałam mówić. Nie chciałam płakać przed Harrym.



*Punkt widzenia Harry’ego*


Scarlet stała przede mną, patrząc na mnie błyszczącymi niebieskimi oczami. Widzenie jej w takim stanie fizycznie mnie bolało.
Jej rodzina traktowała ją, jak pieprzone gówno. Wiedziałem to. Ale miałem nadzieję, że Scarlet tego nie zauważy. Rzadko o tym rozmawiała. Ale po jej małej przemowie, to było oczywiste, że dokładnie wiedziała, co jej rodzina o niej myśli. Ona tylko ledwo to okazywała.
Jej włosy były w niechlujnym koku, koszulka była jedynym ubraniem, jakie na sobie miała. Byłem smutny, że ta dziewczyna, to cholernie idealna dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z tego, jak świetna jest… wszystko przez jej rodzinę, która traktuję ją jak przedmiot.
Cholernie mnie to wkurzało i sprawiało, że chciałem uderzyć ścianę.
- Pieprzyć ich. – powiedziałem prosto - Wiesz, że moja mama cię kocha. Tak samo Matt i Sam. Lubią, kiedy jesteś w pobliżu bardziej, niż kiedy jestem ja. – Scarlet posłała mi mały, smutny uśmiech.
-Przepraszam, że jestem wrakiem. – zaśmiała się, masując oczy, żeby odgonić wszystkie łzy.
I wtedy zdałem sobie sprawę, Scarlet Thorne nie była tym, kim myślałem, że była.
Kiedy weszła do szkoły pierwszego dnia z idealnie ułożonymi włosami, idealnym krokiem, myślałem, że dokładnie wiem, jaka była; idealne. Była typem dziewczyna, która nad wszystkim panowała.
A było zupełnie odwrotnie. Byłem uwięziony w gangu, który pomagał sprzedawać dragi i wkopywałem się bardziej z każdym dnie. Nie miałem błyskotliwej przyszłości, ale Scarlet tak.
Ale wtedy ją poznałem… i nie była tym, za kogo ją miałem. Nie panowała nad wszystkim. Nie była kompletnie idealne. Cóż, przynajmniej jej życie nie było.
- W porządku jest być nie w porządku. – wymamrotałem, kiedy przyciągnąłem Scarlet do mojego nagiego torsu, gładząc delikatnie jej głowę i całując jej czoło - Mamy jeszcze jeden dzień, prawda?
Scarlet skinęła, podnosząc na mnie wzrok.
- Zróbmy coś.
- Tak, zróbmy. – Scarlet powiedziała, bladość znikła z jej twarzy, a jej oczy pojaśniały - Chcę zrobić coś innego, coś nie w moim stylu.
- Dokładnie wiem co. – powiedziałem po chwili myślenia. Spojrzała na mnie z zaciekawieniem - Idź się ubrać. To niespodzianka.
Obserwowała mnie przez chwilę, zanim się delikatnie uśmiechnęła i poszła na górę, by wziąć prysznic.
Włożyłem koszulkę i poprawiłem czapkę, szybko myjąc zęby i usiadłem na kanapie, by poczekać na Scarlet.
Poczułem wibrowanie w kieszeni i odebrałem telefon.
- Tak?
- Haz. – głos Louis’ego powiedział głośno, na co wzdrygnąłem się lekko. Nie rozmawiałem z nim odkąd przypadkowo wstałem i wyjechałem z miasta.
- Co tam?
- Stary, gdzie ty do cholery jesteś? – Lou był wkurzony.
- Uh, na wakacjach. – odpowiedziałem, rozglądając się po domku - Ze Scarlet. – dodałem.
- Ty sobie kurwa ze mnie żartujesz. – Louis wymamrotał - Masz na myśli, że uciekłeś ze swoja dziewczyną? Czy ci kurwa życie nie miłe, Harry?
- Ostatnio, kiedy sprawdzałem, nie. – odpowiedziałem. Louis zakpił do telefonu.
- Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to jest poważne, prawda Haz? Ty po prostu wstałeś i opuściłeś miasto. Mark i Jay są cholernie wkurzeni. Nie, więcej niż wkurzeni. Są wściekli. Myśleli, że opuściłeś gang!
- Co? – usiadłem nagle - Nie! Wracam jutro. Nigdzie się nie wybieram.
- Mam nadzieję, że nie. – Louis powiedział niskim głosem - Wiesz, co robią ludziom, który próbują wyjechać. Wiesz, co się dzieje, kiedy kwestionują twoją lojalność.
- Tak, Lou. Obserwowałem, jak zabijali Shane przed nami z powodu braku lojalności, tylko kilka miesięcy temu. – odpowiedziałem chłodno, krew pojawiła się w moich myślach.
Mark i Jay dali przykład na Shanie, gościu, którego głowa nie była w grze. Chciał odejść z gangu i zacząć nowe życie. Wicie, co mu to dało? Kulkę prosto w łeb.
- Wiem stary, przepraszam. – westchnął Louis. Ledwo rozmawialiśmy o Shanie. To nie było dobre wspomnienie - Ja po prostu nie chcę patrzeć, jak strzelają kulkę w twoją głowę.
- Nie zrobią tego, bo nie wyjeżdżam. Gang jest moim życiem. – powiedziałem. Ale nie mogłem powstrzymać myśli. Czy gang wciąż był moim życie? Zawsze zastanawiałem się, jakby wyglądało moje życie gdyby nie gang.
- Cholerna prawda. – Louis odpowiedział. Miną moment ciszy, zanim zapytałem.
- Gdzie inni?
- Liam i Niall są tutaj. Zayn wyszedł z Perrie.
- Perrie? – powtórzyłem - Perrie, jego była, która wyjechała dwa pieprzone lata temu?
- Tak. – odpowiedział Louis - Wróciła w zeszłym tygodniu. I najwyraźniej zostaje na dobre.
- Wow.
- Wiem tylko, że Zayn nie jest już takim chujem, więc jestem kompletnie w porządku z ich związkiem. Ale oboje się zmienili, więc cholera wie co się tam stanie.

Usłyszałem, jak drzwi na górze się zamykają i jak ktoś schodzi po schodach.
- Słuchaj Lou, muszę lecieć. Ale jutro będę w mieście. Daj znać Markowi i Jeyowi co jest grane, ok?
- Jasne Harry. Ale nie rób nic głupiego, w porządku? – Louis odpowiedział. Zaśmiałem się, pożegnałem i rozłączyłem, kiedy Scarlet zeszła na dół.
Jej włosy spływały po plecach delikatnymi falami. Miała na sobie dżinsowe szorty i czarną koszulkę, która odkrywała jej opalone ramię.
- Gotowa? – zapytałem.
- Mhm. – uśmiechnęła się, wyglądała znacznie lepiej niż poprzednio.
- Dobrze.” – uśmiechnąłem się, całując ją w usta, zanim chwyciłem kluczyki i wyciągnąłem ją z domku.
Odsunąłem od siebie myśli o Marku, Jayu i gangu. Będę się z tym męczył jutro. Ale została mi jeszcze jedna noc ze Scarlet, zanim będziemy musieli wrócić do rzeczywistości i dramatu South Side. Chciałem się dobrze bawić.
- Gdzie jedziemy? – Scarlet zapytała raptownie. Uśmiechnąłem się i pokręciłem głową.
- Nie powiem ci. – powiedziałem, na co ona westchnęła i na mnie spojrzała.
- Daj spokój. – zajęczała.
- Będziemy za pięć minut. Nie byłem tam jakiś rok, muszę znaleźć drogę, która prowadzi do tego miejsca. – wymamrotałem do siebie, kiedy oglądałem znaki drogowe.
Kilka minut później znalazłem ulicę i skręciłem w nią i szybko zaparkowałem.
- Co to za miejsce? - Scarlet zapytała powoli, kiedy wyszła z samochodu. Zaparkowaliśmy przed starym budynkiem, który wyglądał, jakby był porzucony.
Uśmiechnąłem się i chwyciłem ją za rękę, a potem pociągnąłem w stronę drzwi frontowych.
- Czekaj, co my tu robimy? – Scarlet zapytała, odwracając się w moim kierunku, jej oczy mnie obserwowały.
- Jesteśmy tu, żebyś zrobiła swój pierwszy tatuaż. – odpowiedziałem. Szczęka Scarlet opadła.
- Naprawdę?
- Tak. – powiedziałem. Oczy Scarlet się rozszerzyły, kiedy rozglądała się po studiu tatuażu - Tutaj zrobię mój pierwszy tatuaż.
- Też sobie zrobisz? – zapytała. Skinąłem, podchodząc do biurka.
- Hej Jack. – powiedziałem do łysego, wielkiego mężczyzny, który siedział przede mną. Podniósł wzrok, a jego oczy poszerzyły się, po czym wstał i się uśmiechnął.
- Harry Styles. Ile to już minęło? Rok? Co do cholery trzymało cię z daleka od tego miejsca tak długo? – zaśmiałem się na jego radość.
- Byłem zajęty, wiesz, jak to jest. – powiedziałem. Jack skinął, jego oczy spoczęły na Scarlet, która odstawała od wszystkich innych w studio. Jack miał całe ręce w tatuażach, tak samo jak niemal wszyscy tutaj. A skóra Scarlet była czysta i idealna.
- A to kto? – Jack zapytał. Był starszy, około czterdziestki, więc wiedziałem, że nie będzie próbował uderzać do Scarlet.
- Moja dziewczyna.
- Jestem Scarlet. – Scarlet posłała mu duży uśmiech, rozjaśniając pomieszczenie.
- Jestem Jack. – Jack spojrzał na mnie - Jak utknąłeś z tym ćwokiem, Harrym, huh?

- Oh, odpierdol się. – zaśmiałem się, a Scarlet zachichotała, wzruszając ramionami.
- Zadaję sobie to pytanie każdego dnia. – Scarlet zażartowała, ściskając moją dłoń. Uniosłem na nią brwi, a ona posłała mi niewinne spojrzenie.
- Więc po co tu jesteście? Pasujące tatuaże dla zakochańców? – Jack zapytał.
- Właściwie to pierwszy raz Scarlet. Ale ja też chcę coś zrobić. – odpowiedziałem, gładząc kciukiem dłoń Scarlet.
- Okej, cóż, szczęśliwie dla ciebie, mam teraz wolne. Czemu nie zastanowicie się najpierw co chcecie?
- Pewnie. – Scarlet odpowiedziała, uśmiechając się i pociągając mnie na tył studia.
- Naprawdę zrobisz tatuaż? – zapytałem z ciekawością, kiedy obserwowałem Scarlet, która rozglądała się po studiu.
- Tak. – uśmiechnęła się - Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale… chcę tego.
- Będę pierwszy. Więc będziesz miała czas na zastanowienie, co chcesz, okej?
- Okej. A ty co chcesz? – Scarlet zapytała.
- Twoje imię. – odpowiedziałem, kiedy usiadłem na krześle. Scarlet spojrzała na mnie szerokimi oczami.
- Harry. – wydusiła.
- Nie próbuj mnie od tego odwodzić. – odpowiedziałem stalowym głosem - Myślałem o tym. Jesteś dużą 

częścią mojego życia. Zmieniłaś mnie. Nawet, jeśli zerwiemy, chcę żeby twoje imię było na mojej skórze i przypominało o tym, że zawsze na końcu tunelu jest światło. Jesteś moim światłem.
Scarlet pozostała cicho, jej oczy w kontakcie z moimi, kiedy Jack przyszedł i zapytał, co chcę.
Trzydzieści minut później, słowo ‘Scarlet’ małą, cienką czcionkę było napisane na wewnętrznej stronie mojej ręki, gdzie mogłem je widzieć, kiedy tylko chciałem. Scarlet nic nie powiedziała.
Część mnie miała nadzieję, że mój otwarty pomysł na tatuaż nie przestraszy jej. To było moje ciało. Wiedziałem, że wytatuowanie sobie imienia dziewczyny było wielkim ‘nie, nie’ w księdze tatuażu. Ale to było coś innego. To nie była tylko dziewczyna. To było światło w moim ciemnym życiu.
- Scarlet, jesteś następna. – Jack powiedział, kiedy wstałem z krzesła i pozwoliłem usiąść Scarlet. Skinęła cicho, a ja zastanawiałem się, czy będzie się bała.
- Co chcesz, skarbie? – Jack zapytał. Scarlet podniosła koszulkę i ściągnęła delikatnie szorty, pokazując kość biodrową.
- Chcę to tutaj.
- W porządku. – Jack zgodził się - A co chcesz?
- Inicjały. – Scarlet odpowiedziała - H.S.
Zdanie sobie sprawy, że to moje inicjały zajęło mi chwilę. Scarlet zamierzała sobie wytatuować na skórze moje inicjały. Spojrzałem na nią zszokowany, jej oczy były na moich.
- I nie próbuj mnie od tego odwodzić. – powiedziała, kiedy posłała mi uśmiech, łapiąc mnie za rękę, kiedy Jack zaczął jej tatuaż.

_____________________________
tłumaczone przez: @nancy_thewizard




cóż, trochę ryzykownie że robią takie tatuaże biorąc pod uwagę że...... albo nic jednak haha:):):)

a wy odpuściliście sobie totalnie komentowanie, tak? żałuję że napisałam wam że koniec z barierami jednak. chociaż kto wie co w drugiej części wymyślimy ha!
więc jesteśmy smutne

                 little birds | via Tumblr

                                  sad

                  korean drama kiss gif

lol
                                                           ask.fm/damaged_pl

ask Ani, pytajcie jeśli macie coś do tłumaczenia, czy pytania o kolejną część itd:


tt s: twitter.com/scardamaged
tt h: twitter.com/harrydamaged

pa

@nancy_thewizard & @creepses

piątek, 13 grudnia 2013

wygrywanie zakładu - rozdział XX

((cóż... +37))


Wyszłam spod wielkiego prysznica w naszej sypialnie, chwytając delikatny ręcznik i oplatając się nim. Była czwarta i Harry jeszcze spał. Obudziłam się godzinę temu i przez chwilę leżałam z nim w łóżku, do póki w końcu nie wyrwałam się z jego uścisku.
Pomyślałam o obudzeniu go, ale wiedziałam, że był wykończony. Prowadził samochód wiele godzin i przez naszą kłótnię ledwo spał przez kilka ostatnich dni.
Chciałam, żeby się przespał, żeby mógł cieszyć się z tych kilku następnych dni. Już zrobiłam zakupy spożywcze i kiedy się obudziła kupiłam kilka rzeczy na obiad.
Oprócz tego zrobiłam maślane oczy do właściciela, żeby sprzedał mi butelkę wina, chociaż byłam za młoda. To nie było trudne. Wszystko w tym małym mieście było ciche i proste. Wszystko było takie, jak nie było w North i South Side.
Założyłam białe szorty i ciasną trykotową bluzkę, która pokazywała moją opaloną skórę. Uczesałam moje mokre włosy i zaczęłam się malować.
Po kilku minutach miałam na twarzy korektor, cienkie kreski na górnej powiece i wydłużającą rzęsy maskarę. To nie było nic drastycznego, ale wystarczające, żeby podkreślić kolor moich oczu.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, jak Harry siada, masując twarz. Był bez koszulki, a jego tatuaże błyszczały w promieniach słonecznych wpadających przez okno.
- W końcu wstałeś. – uśmiechnęłam się, kiedy podeszłam i usiadłam obok niego na łóżku. Nic nie powiedział, ale uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie, całując mnie mocno. Uśmiechnęłam się, oddając pocałunek.
- Która godzina? – zapytał głębokim, zaspanym głosem. Spojrzałam na zegar.
- Czwarta trzydzieści. – powiedziałam. Oczy Harry’ego rozszerzyły się.
- Jasna cholera. Już prawie wieczór. – powiedział. Skinęłam - Mogłaś mnie obudzić.
- Ja też niedawno się obudziłam. – wzruszyłam ramionami. Wstałam z łóżka - Kupiłam trochę jedzenia, żeby zrobić obiad. I się umyłam. Pomyślałam, że powinieneś trochę pospać.
Harry skinął, podnosząc się z łóżka. Oplótł rękami moją talię.
- Zacznę robić obiad. – powiedziałam w jego usta. Pocałował mnie w skroń, policzek i czoło.
- Jesteś pewna, że nie chcesz iść ze mną pod prysznic? – zapytał, uśmiechając się, a ja przewróciłam oczami.
- Już brałam prysznic, więc musisz iść sam. – odpowiedziałam, unosząc brwi, a on niechętnie mnie puścił. Odwróciłam się i zeszłam po schodach małego domku do kuchni, aby zrobić obiad.



O siódmej Harry i ja siedzieliśmy na tarasie małego domku, patrząc na ogromne jezioro, które było rozświetlone przez zachodzące słońce. Niebo było pomarańczowe i różowe, pokazując, że niedługo będzie ciemne.

Nasze miski z makaronem, który zrobiłam, stały na stole kompletnie opróżnione. Butelka czerwonego wina stała na środku stołu razem z dwoma, do połowy opróżnionymi kieliszkami.
Siedzieliśmy tam, tylko rozmawiając o wszystkim i niczym. Opowiadał mi historie z przeszłości. A ja opowiadałam mu historie z North Pacific.
Śmialiśmy się, uśmiechaliśmy się, nawet płakaliśmy za śmiechu z niektórych niedorzecznych historii. Harry nawet zaryzykował i opowiedział mi kilka historii związanych z seksem. Niektóre z nich były całkiem ośmieszające.
- Więc z powrotem zakładam spodnie, nie? – Harry powiedział w połowie historii. Skinęłam, chcąc wiedzieć, co stało się dalej, kiedy wzięłam łyk wina - I jej ojciec wszedł z jej babcią!
- Myślałam, że powiedziała ci, że oni nie żyją i że mieszka z matką? – zaśmiałam się, patrząc na niego szerokimi oczami. Skinął.
- Tak powiedziała! Najwyraźniej pomyślała, że stary człowiek mnie przestraszy, więc zdecydowała, że skłamie, żebym się z nią przespał. – Harry zaśmiał się. Pokręciłam głową, obserwując, jak jego dołeczki się pogłębiają.
- Dobra, mam historię. – powiedziałam, siadając prosto. Oczy Harry’ego się poszerzył się, a on pochylił się z podekscytowaniem, na co się zaśmiałam.
- Kiedy miałam szesnaście lat, rok temu, pocałowałam jednego z moich nauczycieli. – powiedziałam. Szczęka Harry’ego opadła.
- Pierdolisz?
- Nie! – zaprzeczyłam - Technicznie nie był jeszcze nauczycielem. Był tylko studentem na praktykach, miał tylko dwadzieścia lat i był słodki! Każda dziewczyna go lubiła.
- I oczywiście on uderzył do ciebie, prawda? – Harry zapytał, unosząc brwi. Wzruszyłam ramionami, ponownie chwytając mój kieliszek.
- To byłą jednorazowa sprawa. Nic specjalnego. Nie całował dobrze. Kiedy widzisz kogoś niezłego, przypuszczasz, że dobrze całuję, prawda? Cóż, to było jak całowanie, nie wiem, mojego brata czy coś - Harry zaśmiał się na to.
- Dobrze. – odpowiedział. Przewróciłam oczami.
- Nawet cię wtedy nie znałam. – powiedziałam. Harry spojrzał na mnie, jego zielone oczy paliły moje niebieskie.
- To nie zmienia faktu, że nie lubię słuchać o tobie i innych facetach.
- Nie przeszkadza mi słuchanie o twoich dziewczynach. – sprzeczałam się. Harry wstał, chwytając nasze brudne miski i kieliszki w jego duże dłonie.
- To nie ma znaczenia. Teraz jesteś moja. Koniec historii. – powiedział szorstko, wchodząc do środka.
- Wiesz, Harry. – zaczęłam, kiedy Harry włożył naczynia do zlewu. Spojrzał na mnie z ciekawością - Chcę, żebyś mnie miał.
- Mam cię. – odpowiedział, patrząc na mnie zmieszany. Spojrzałam na jego wąskie dżinsy i koszulkę, kręcąc głową.
- Nie, mam na myśli, chcę, żebyś miał mnie całą. – powiedziałam cicho. Harry wydawał się być zmieszany przez chwile, zanim do niego podeszłam i zgryzłam wargę, a potem mocno go pocałowałam.
- Masz na myśli… – zaczął. Skinęłam.
- Chcę ci się oddać. Jeśli chcesz mnie mieć. – odpowiedziałam. To jedyna rzecz, o które myślę odkąd tu przyjechaliśmy. Chciałam Harry’ego i chciałam go teraz.
- Cholera, tak. – to wszystko, co powiedział, zanim przywarł do moich warg i podniósł mnie. Moje nogi oplotły go w pasie, kiedy wspinaliśmy się po schodach. Nasze dłonie wędrowały po ciałach, jęki opuszczały nasze usta, kiedy weszliśmy do sypialnie.
- Będziemy szli powoli. – Harry powiedział pełnym napięcia głosem, kiedy położył mnie na łóżku. Skinęłam szybko.
Nie myślałam. Po prostu wiedziałam, że potrzebowałam jego skóry na mojej, jego warg na moich, jego dłoni na mnie.
Jego usta całowały moje z pasją, nasze usta idealnie do siebie pasowały. Moje dłonie powędrowały do jego koszulki, robiąc co w ich mocy, by ściągnąć ją z niego bez przerywania pocałunku. Po kilku chwilach oderwaliśmy się od siebie na tyle, żeby zerwać z niego koszulkę.
Moje oczy spojrzały na nagi tors Harry’ego, ciemne tatuaże pokrywały jego ręce i klatkę piersiową. Moje dłonie powędrowały do jaskółek na jego piersiach, potem do ramion. Wędrowałam po nich ustami.
Dłonie Harry’ego znalazły się w moich włosach, kiedy uniósł mnie, by ponowie złączyć nasze usta. Tym razem wielkie dłonie Harry’ego zalazły się pod moja bluzką, rozpinając guziki tak wolno, że to bolało.
- Przestań się ze mną bawić. – powiedziałam w usta Harry’ego. Uśmiechnął się, wiedząc, że ma nade mną kontrolę. Kochał mieć kontrolę.
Moja dłoń opuściła jego pierś i nacisnęła na jego krocze. Harry zamarzł i zajęczał głośno. To była moja kolej na uśmiech. Wywarłam większą presję na jego dżinsy.
Szczęka Harry’ego opadła, kiedy masowałam go przez dżinsy. Potraktowałam to jako moją okazję na to, aby wsunąć język do jego ust. Zajęczał głośno. Jego dłonie były na moim pasie, ściągając moje szorty.
Osunęłam moje usta od jego, całując agresywnie jego szyję. Jego oddech stawał się głębszy z każdą sekundą.
- Połóż się. – poinstruował mnie, kiedy zrzucił spodnie. Położyłam się na gładkiej pościeli. Moje włosy rozsypały się dookoła mojej głowy.
Harry zajęczał głośno, kiedy jego oczy spojrzały na moje ledwo ubrane ciało. Miałam na sobie nic poza koronkowymi majtkami i koronkowym stanikiem.
- Kurwa, Scarlet. – Harry zaburczał, kiedy jego palce wędrowały po wewnętrznej stronie moich ud. Zaczynałam czuć wilgoć między nogami. Patrzenie na Harry’ego w samych bokserkach to wywoływało.
- Harry. – wydusiłam, kiedy zaczął składać pocałunki na moim płaskim brzuchu.
- Mmm. Zawsze tak dobrze pachniesz. – Harry wymamrotał w moją skórę. Jego dłonie delikatnie masowały moją bieliznę, na co moje biodra delikatnie lekko brykał.
- Potrzebuję cię. – powiedziałam napiętym głosem - Potrzebuję cię teraz, Harry
- Dobrze kochanie. – Harry uśmiechnął się delikatnie, kiedy usiadł i sięgnął do szafki. Zastąpiłam jego dłoń swoją.
Kiedy Harry odwrócił się z prezerwatywą w ręce, zaburczał głośno.
- Czy ty się kurwa dotykasz? – powiedział, kiedy szybko podszedł.
Jego oczy był czarne z pożądania, kiedy podniósł kondom do ust i rozerwał opakowanie.
- Zabijesz mnie. – Harry wyburczał, kiedy usiadł na łóżku obok mnie, całując mnie mocno.
- Pozwól mi. – powiedziałam, siadając bezdechu. Pociągnęłam bokserki Harry’ego. Zrzucił je z nóg.
Jego erekcja była wielka i zaskoczyła mnie, mimo, że już ją widziałam. Wzięłam kondom i złożyłam go na penisa Harry’ego. Jego usta się otworzyły.
Jego ręce były na moich plecach, kiedy jego język przywarł do mojej szy. Zwinne ręce Harry’ego rozpięły mój stanik, zdjął go ze mnie i rzucił za siebie, jego wielkie dłonie od razu powędrowały do moich piersi.
Utrzymywał ze mną kontakt wzrokowy, jego ciemne oczy chowały się w jego lokach. Jego oczy wciąż patrzyły na moje, kiedy pochylił się i delikatnie zassał mój sutek.
Moje głośne jęki wypełniły całe pomieszczenie. Czułam, jak Harry się uśmiecha. Moje dłonie znajdowały się w lokach Harry’ego, na co on zaburczał w satysfakcji.
Po kilku kolejnych minutach i kilku malinkach zostawionych na moim ciele, Harry odchylił się z usatysfakcjonowanym uśmieszkiem na twarzy i spojrzał na mnie.
- Czas by to zdjąć. – powiedział, kiedy jego długie palce zanurkowały pod gumką moich koronkowych majtek.
- Czemu nie zrobisz tego za mnie? – powiedziałam, przyciskając usta do szyi Harry’ego. On natychmiastowo zerwał koronkę z mojego ciała, zastawiając mnie kompletnie nagą.
- Jesteś na to gotowa? – Harry zapytał, kiedy pochylił mnie na łóżko. Szybko skinęła, kładąc dłonie na jego muskularnych rękach.
- Chcę cię. – to było wszystko, co mogłam powiedzieć. Potrzebowałam go w sobie. Teraz.
- To twój pierwszy raz, więc będzie bolało. – powiedział, zgryzając wargi, kiedy umiejscowił swoje nogi po obu stronach moich. Skinęłam i wzięłam wdech, obserwując jak wkłada we mnie palec. Zajęczałam głośno, a on zamruczał.
- Jasna cholera, Scar. Jesteś już taka mokra. – wsunął i wysunął ze mnie swój palec kilka razy, zanim go wyciągnął. Oddychałam ciężko i wyciągnęłam rękę, aby przyciągnąć Harry’ego bliżej.
Obserwowałam, jak umieszcza swoją długość między moimi nogami. Podniósł na mnie wzrok, w jego oczach była intensywność.
- Najpierw wejdę po woli, w porządku? Pozwolę ci się przyzwyczaić. Wtedy powiesz mi, kiedy mogę zacząć się ruszać, dobrze kochanie?
- Okej. – powiedziałam, wypuszczając powietrze, kiedy Harry zaczął we mnie wchodzić. Drżący oddech opuścił moje usta, a ja poczułam, jak się napinam. Wiem, dlaczego ludzie mówią, że to boli, to dosłownie tak, jakby była kompletnie wypełniona.
Zamknęłam oczy, kiedy poczułam, że wilgotnieją. Nie chciałam, żeby Harry widział, jak płaczę, bo wiedziałam, że kiedy zobaczy, że mnie boli, prawdopodobnie będzie chciał przestać.
- Scarlet, chcę, żebyś patrzyła. – Harry rozkazał surowym głosem. Powoli otworzyłam moje oczy. Oceniając po czasie i uczuciu między moimi nogami, Harry prawdopodobnie był we mnie w połowie.
To paliło i szczerze to bolało jak cholera.
Harry zamarzł, kiedy otworzyłam oczy, łza spłynęła po moim policzku.
- Harry, nie przestawaj. – błagałam - Będzie łatwiej, jeśli po prostu przejdziesz do rzeczy. Harry skinął cicho. Mogłam powiedzieć, że cię powstrzymuje. Zaburczał głośno, kiedy pchnął do przodu, przebijając się i łatwo wchodząc.
Krzyknęłam, w połowie z bólu, ale było tam też trochę przyjemności. Ledwo czułam ją przez palącą intensywność, ale była tam.
- Dalej. – zachęciłam go, kiedy ostatnie łzy spłynęły po mojej twarzy. Ale po kolejnym pchnięciu wszystko było dla mnie lepsze.
- Szybciej? – Harry zapytał, kiedy patrzył na zmieniające się emocje na mojej twarzy. Skinęłam. Im szybciej i więcej będzie się ruszał, tym lepiej będę się czuła.
- Szybciej.
Po kolejnych trzech pchnięciach przyjemność przejęła moje ciało. Czułam coś, czego nigdy sobie nie wyobrażałam. Moja kobiecość płonęła, ale to było dobre. Nie, to było niesamowite.
- Jesteś tak cholernie ciasna, Scarlet. – Harry zajęczał głośno, kiedy ruszał się we mnie szybko - Tak ciasna, tak mokra, tak słodka.
Obserwowałam, jak loki Harry’ego podskakują od jego ruchów. Jego twarz wilgotna od potu, jego ciało napięte i wilgotne.
Jego zielone oczy nie opuszczały moich, wypełnione głęboką, ciemną intensywnością. Od czasu do czasu jego dłoń wędrowała do mojej klatki, by ścisnąć moją pierś. Lub by podnieść moją szyję i mnie pocałować.
- Pocałuj mnie. – zabłagałam, a Harry pochylił się i przycisnął swoje usta do moich bez przerywania rytmu. Zajęczałam głośno, kiedy Harry wszedł we mnie szczególnie głęboko.
- Harry – zajęczałam, a w tym samym czasie on krzyknął moje imię.
- Jesteś dla mnie taka mokra, prawda kochanie? – zamruczał. Skinęłam, jęcząc - Powiedz moje imię. Powiedz, kto sprawia, że się tak czujesz.
- Ty, Harry, ty. – wydusiłam. Słyszałam, jak nasza skóra o siebie uderza. Czułam na Harrym swój zapach i na sobie zapach Harry’ego. To wszystko było takie idealne.
- Smakujesz tak dobrze, Scarlet. – Harry wyjęczał w moja szyję, jego język wysunął się z jego czerwonych ust.
Moje jęki wydawały się być głośniejsze. Czułam się jakbym była gwiazdą porno, ledwo rozpoznając dźwięki, które mnie opuszczały. Harry nie był cichszy, jego głębokie burknięcia i chrząknięcia opuszczały jego usta chrypliwym tonem, przez co robiłam się nawet bardziej mokra.
- Kocham cię tak cholernie mocno. – Harry powiedział, kiedy się pochylił, liżąc moją szyję. Moje dłonie znalazły się na jego szerokich ramionach, trzymając mocno.
- Kocham cię bardziej. – powiedziałam. Wszystko, co czułam, co widziałam to moja miłość do Harry’ego. To powili stawało się przytłaczające.
Moje słowa wydawały się sprawić, że Harry przyśpieszył, jego oczy nigdy nie przerywały kontaktu wzrokowego z moimi.
Uniósł moją nogę, kładąc ją na swoim pasie, żeby mógł wchodzić głębiej i głębiej. Zapłakałam. Czułam, że zbliżam się do punktu kulminacyjnego, już byłam na krawędzi.
- Jestem blisko, Scar. – Harry powiedział, jakby czytał mi w myślach. Złapałam jego szyję, przyciągając go do siebie.
Każdy centymetr jego skóry był przyciśnięty do mojej, jego usta na moich, jego dłonie połączone z moimi. To było jak więź, której nigdy nie zapomnę. Nie mogłabym zapomnieć.
Kochaliśmy się.
Po kolejnej chwili, Harry i ja oboje dotarliśmy do orgazmu, jęcząc głośno. To uczucie było nie do opisania. To było, jakby fajerwerki wychodziły z mojego ciała. To było niesamowite.
Harry złożył na moich ustach głęboki pocałunek, zanim się ze mnie wysunął, fukając głośno.
Wtedy Harry wstał, spoglądając na mnie i uśmiechając się.
- Umyję cię. – powiedział cicho, kiedy wszedł do naszej łazienki i wziął ręcznik, który zmoczył wodą. Szybko mnie umył i wrzucił ręcznik do kosza po drugiej stronie pokoju, zanim wszedł do łóżka.
- Dziękuję ci. – powiedziałam, kiedy Harry przyciągnął moje nagie ciało do swojego, jego oddech czułam na policzku, kiedy jego głowa znalazła się na moim ramieniu.
- Za co? – Harry zapytał. Jego palce delikatnie wędrowały po moich włosach, głaszcząc mnie.
- Za sprawienie, że mój pierwszy raz jest warty zapamiętania. Za to, że było wyjątkowo.
- Chciałem, żeby to coś znaczyło. – Harry powiedział po chwili ciszy - Chciałem, żeby twój pierwszy raz był lepszy od mojego.
- Jaki był twój pierwszy raz? – zapytałam, kiedy odwróciłam głowę do Harry’ego. Uśmiechnął się, dołeczki pojawił się na jego twarzy, kiedy na mnie spojrzał.
- W pełnej szczerości, nie pamiętam tego. Byłem za pijany. – odpowiedział, kręcąc głową.
- Uprawiałem seks z mnóstwem ludzi, Scar. Ale… nigdy nie robiłem tego. – wskazał na mnie. Uniosłam pytająco brwi.
- Co masz na myśli?
- Nigdy się nie kochałem.
- Więc – uśmiechnęłam się. Spojrzałam na niego - W pewnym sensie też byłam twoją pierwszą.
Harry skinął, oplatając moja talię rękami i całując mnie w czoło.
- Tak. – Harry zaśmiał się - Nigdy się tak nie czułem. To wciąż mnie cholernie przeraża. Ale przede wszystkim, sprawia, że jestem szczęśliwy. A wcześniej taki nie byłem.
- Kocham cię, Harry. – powiedziałam cicho, łącząc nasze dłonie i nogi.
- Kocham cię bardziej. – powiedział, przyciągając mnie nawet bliżej. Jego głos był głębszy niż zwykle. Zaczął cicho nucić, masują kciukiem moją dłoń.
Poczułam, jak moje oczy stają się ciężkie. Zegar na ścianie mówił, że jest wpół do dwunastej. Byłam kompletnie wykończona. Zamknęłam oczy i pozwoliłam mojemu bolącemu ciału zapaść w głęboki sen.


*Punkt widzenia Harry’ego*

Myślałem, że po seksie ze Scarlet, osiągnę mój cel. I może, tylko może moje zauroczenie nią zniknie. Ale się myliłem.
Jeśli już tylko się umocniło.
Kiedy leżała w moich ramionach, obserwowałem ją. Jej długie blond włosy były rozrzucone na poduszce. Wyglądała jak anioł.
Jej oczy były zamknięte, jej naga pierś się unosiła i opadała delikatnie, żeby pokazać, że śpi. Jej wargi były czerwone i szorstkie od dzisiejszego całowania. Jej policzki były lekko bardziej różowe niż zwykle.
Ale wydawało się, że lśni. Jej małe, szczupłe ciało było przyciśnięte do mojego. Jej dłonie były w moich niemal dwa razy większych.
Dalej obserwowałem jak śpi.
- Kocham cię, Harry. – słyszałem w głowie jej głos.
Czułem, jak stawałem się coraz bardziej do niej przywiązany. Co znaczyło, że coraz bardziej chciałem ją chronić.
Scarlet Thorne była moja. Zawsze będzie moja, nikogo innego. Tylka moja.
- Kocham cię, Harry. – słowa Scarlet odtwarzały się w mojej głowie. Chciałem to słyszeć częściej. Nigdy nie będę miał tego za dużo.
Chciałem zapytać ją, czy ze mną ucieknie. Nie na kilkudniową wycieczkę dwie godziny od domu, ale żeby naprawdę spakowała wszystkie swoje rzeczy, wsiadła do mojego samochodu i wszystko zostawiła.
Zostawiłaby dla mnie wszystko? Pewnie nie.
Myślałem, jak wspaniałe by to było. Spakować walizki i zostawić te gówniane South i North Side za nami.
Czemu musimy skończyć szkołę? Już mam osiemnaście lat. Scarlet miała siedemnaście, pewnie, ale jej urodziny były za kilka tygodni.
Ale wtedy pojawiała się rzeczywistość. Miałem gang. Byłem tam na całe życie. Nie ma opcji, że Mark lub Jay pozwolą mi wyjechać. Woleliby mnie zastrzelić. A Scarlet miała szkołę. Była prymusem z idealnym podaniem na studia.
Bycie z nią wciąż było chwilami snem. Ale była też szorstka rzeczywistość, a mianowicie South Side.
- Kocham cię, Harry. – próbowałem odtwarzać słowa Scarlet w głowie. Ale przysłonięte przez kwaśną myśl. Myśl, której nigdy nie zapomnę…

Zrobiłem to.

Wygrałem zakład.
___________________
tłumaczone przez: @nancy_thewizard

harry wygrał zakład sialalala co dalej jej:(:(:(

cóż, dzisiaj i na zawsze, nie robię barier co do komentarzy. nie będę ich od nich wymuszać.  nie chcecie komentować to nie, wasz wybór;-)

btw jak poszły testy? :)

macie pytania?



papatki<3

@nancy_thewizard & @creepses